— Katherine. Tessa ma wieści. Wracaj szybko. — Głos Amari rozbrzmiewa w moim umyśle i wyrywa mnie z zamyślenia.
— W porządku, jestem w drodze — wzdycham. Przemieniam się i pozwalam Seraph zabrać nas z powrotem do domu.
Wchodzę do mojego biura i zastaję Amari, Jasena, Tessę i Alexandrosa czekających na mnie. Zwalniam kroku, czując gęste napięcie w powietrzu, spotęgowane poważnymi wyrazami ich twarz
















