W pewnym momencie przysypiam, bo budzi mnie szelest. Zrywam się gwałtownie i widzę, jak Bronx próbuje wstać z łóżka.
– O nie, Kolego – karcę go – wracaj do łóżka.
– Muszę siku, Kas – marudzi Bronx.
– Okej, wytrzymaj jeszcze sekundę. – Naciskam przycisk wezwania pielęgniarki.
Słyszę cichy głos w interkomie na ścianie i proszę, żeby przysłali pielęgniarza do pomocy. Bo diabła tam, nie pozwolę, żeby
















