Niedotykalna Róża Miliardera

Niedotykalna Róża Miliardera

Autor: Rosemary Pendleton

Rozdział 7 Jej słowa go rozgniewały
Autor: Rosemary Pendleton
15 cze 2026
— Hm... — Elowen zabrakło tchu, gdy mrugnęła w jego stronę. Dom z pełną gracją zgasił papierosa w popielniczce. Patrzyła na jego długie palce, zauważając, jak smukłe i subtelnie zwężające się były. Przełknęła ślinę; nie mogła przestać myśleć o tym, jak tą samą dłonią trzymał ją wcześniej za talię w windzie. Następnie skinęła głową ze zmieszaniem. — Tak, jestem mężatką od dwóch lat. Jej serce ścisnęło się na myśl o małżeństwie, a na jej twarzy mignęła gorycz. Jednak Dom zdawał się nie zauważać zmiany w jej wyrazie twarzy, kontynuując: — Pochodzi pani z wybitnej rodziny, panno Vanguard. Jestem pewien, że pani mąż dorównuje pani imponującej pozycji i na pewno panią uwielbia. Elowen nie wiedziała, dlaczego on to wszystko mówi, ale mimo to poczuła narastający opór. Cień przemknął przez jej twarz, gdy zmusiła się do uśmiechu. — Panie Blackwood, czy nie jesteśmy tu po to, by omówić szczegóły projektu Azure Cove? Już miał zapalić kolejnego papierosa, ale słysząc to, zawahał się. Zaczął bawić się klapką zapalniczki, a dźwięk metalicznego klikania wypełnił panującą między nimi ciszę. W pomieszczeniu zapanowało dziwne napięcie. — Czy uważa pani, że spotkaliśmy się tutaj po to, bym wypytywał o pani życie prywatne? — Dom zacisnął usta i uniósł brwi z niezadowoleniem. — Skoro tak bardzo chce pani rozmawiać o projekcie, to może powie mi pani, co o nim sądzi? Mówiąc to, rzucił zapalniczkę na stół. Elowen poczuła dreszcz zażenowania, gdy zapalniczka uderzyła o blat z głośnym stukotem. Był wyraźnie niezadowolony z tego, co powiedziała. Z opóźnieniem pomyślała też o możliwości, że wspomniał o jej małżeństwie tylko po to, by przełamać lody. Odchrząknęła i zaczęła mówić: — Panie Blackwood, jak pan widzi, dodała pani do projektu kilka własnych preferencji... Choć dyskusja zaczęła się sztywno, na szczęście Dom nie utrudniał jej zadania. Niemniej jednak wciąż czuła się onieśmielona sposobem, w jaki bębnił palcem wskazującym i środkowym o stół, słuchając jej. Nie odważyła się stracić czujności nawet po zakończeniu prezentacji. — Szczegóły i cechy pani projektu są dobrze przemyślane, panno Vanguard — zauważył Dom tonem nieznoszącym sprzeciwu. Przyjrzał jej się beznamiętnym wzrokiem, po czym dodał chłodno: — Blackwood Enterprises wybierze jedną z trzech firm, która przedstawi ostateczny projekt Azure Cove. To powiedziawszy, zapewniła pani Sterling Global miejsce w pierwszej trójce. Gdy skończył mówić, wstał z miejsca. Był bardzo wysoki i Elowen musiała zadzierać głowę, by na niego spojrzeć. Zaskoczona jego ogłoszeniem, pośpiesznie wstała i wykrzyknęła: — Dziękuję, panie Blackwood. Ja... Jednak Dom wydawał się niezainteresowany; wziął marynarkę, którą wcześniej odłożył na bok. Odwrócił się i wyszedł z pokoju, zanim zdołała dokończyć zdanie. Elowen zarumieniła się. Choć wiedziała, że jej wcześniejsze słowa go rozgniewały, była wdzięczna, że okazał się na tyle wspaniałomyślny, by podjąć obiektywną decyzję, zamiast pozwalać, by osobista uraza wpłynęła na interesy. Słysząc dźwięk zamykanych drzwi, spojrzała na potrawy, które przygotowano na stole przed jej przybyciem. Zdała sobie sprawę, że żadne z nich nie tknęło jedzenia. Wzruszyła ramionami, wzięła torebkę i wyszła z Ritz Carlton. Wchodząc do samochodu, nie zauważyła potężnej sylwetki stojącej przy bambusach — mężczyzna trzymał papierosa w długich palcach i obserwował, jak odjeżdża. Kaelen stał obok niego i patrzył, jak białe BMW wyjeżdża z parkingu. Nic nie mogło opisać jego uczuć w tamtym momencie — myślał o tym, jak Levi kazał mu użyć projektu Azure Cove jako pretekstu do umówienia z nią spotkania. Sądząc po tym, jak pan Blackwood zachowywał się w jej obecności, doszedł do jednego wniosku: "Kimkolwiek jest ta kobieta, muszę ją traktować wyjątkowo dobrze!". — Panie Kaelen — zawołał nagle Dom lodowatym głosem. Kaelen natychmiast się wyprostował. — Tak, panie Blackwood? — Napatrzył się pan już? Dom brzmiał chłodno i zdawkowo, ale to wystarczyło, by Kaelen oblał się zimnym potem. Posłał dyrektorowi uprzejmy uśmiech, po czym szybko przyłożył telefon do ucha. Udawał, że odbiera połączenie: — Jamie, dzwoniłeś do mnie? Daj mi chwilę, nie mam tu zasięgu... — mówił, odchodząc pośpiesznie. Dom zgasił papierosa, patrząc na oddalające się białe BMW; jego oczy pociemniały od natłoku myśli.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki