Niedotykalna Róża Miliardera

Niedotykalna Róża Miliardera

Autor: Rosemary Pendleton

Rozdział 2
Autor: Rosemary Pendleton
15 cze 2026
Rozdział 2 Nigdy nie chciałam jej skrzywdzić! Elowen zdrętwiała, ogarnięta nagłym zmieszaniem. Nie mogła zaprzeczyć, że poczuła iskierkę nadziei, gdy Martha poinformowała ją o bukiecie kwiatów. „Wiedziałam, że to niemożliwe, by kupił mi kwiaty, więc dlaczego wciąż pakuję się w takie sytuacje?” Miała sucho w gardle, gdy zapytała wahająco: – Więc dlaczego chciałeś się ze mną widzieć? Julian podszedł do biurka i wysunął szufladę, po czym odpowiedział chłodno: – Oczekiwałem, że będziesz się zachowywać przyzwoicie, ale ty i tak przekroczyłaś granicę. Sienna mogła zignorować dzisiejszy incydent, ale nie chcę cię już nigdy widzieć robiącej coś podobnego. Jego baki były starannie przycięte, tworząc idealną linię, która podkreślała jego regularny profil. Elowen obserwowała go w lustrze; jej serce ścisnęło się w znajomym bólu na widok jego kamiennego wyrazu twarzy – był dla niej tak zimny i odległy, jak zawsze. Przeniosła wzrok na bukiet niebieskich róż. Napięcie panujące w gabinecie zdawało się jeszcze silniejsze w zestawieniu ze spokojnym pięknem kwiatów. Elowen udawała siłę, choć nie mogła powstrzymać gwałtownych dreszczy. – To nie byłam ja – powiedziała głosem przypominającym szept. Przez chwilę zastanawiała się, czy on w ogóle ją usłyszał. Stał już wyprostowany i w pełni ubrany, ale nie odpowiedział, wyjmując z szuflady czerwone, aksamitne pudełeczko w kształcie serca. Julian zerknął na zegarek. Gdy znów na nią spojrzał, na jego twarzy malowała się obojętność i poirytowanie. – Elowen, nie stosuj żadnych brudnych sztuczek przeciwko mojej kobiecie. Spełniłem twoje życzenie o małżeństwie – czego ty jeszcze ode mnie chcesz? Jeśli chcesz mnie mieć na własność, obawiam się, że nie żywię do ciebie takich uczuć. Jeśli chcesz mojego serca… – Powiedziałam ci, że to nie ja wepchnęłam Siennę do wody! – przerwała mu Elowen przez zaciśnięte zęby, zanim zdążył powiedzieć coś jeszcze bardziej upokarzającego. Jej usta były blade, a cała trzęsła się tak mocno, że w każdej chwili mogła upaść. Słysząc jej słowa, Julian zmarszczył brwi. – Chcesz powiedzieć, że ona skłamała? – Na jego twarzy odmalowało się obrzydzenie; prychnął i odwrócił się od niej. – Ona nie umie pływać, wiedziałaś o tym? Mogła utonąć, gdybym nie przybył na czas, by ją uratować. Czy myślisz, że gdyby tak się stało, nadal byś tu stała? – Julianie, czy naprawdę uważasz, że byłabym zdolna do czegoś takiego? – Tamy pękły, uwalniając żal i ból, które narastały w niej od tak dawna. Spojrzała na niego z goryczą i powtórzyła: – Nie popchnęłam Sienny. Sama wpadła do wody. Podeszła do mnie i próbowała mnie zmusić do odejścia od ciebie, obrażając mnie, ale nigdy nie chciałam jej skrzywdzić! Policzki Elowen były zapadnięte, co tylko podkreślało wielkość jej oczu. Wyglądała na zranioną i bezbronną. Julian dostrzegł mroczne chmury gromadzące się w jej zazwyczaj świetlistych oczach, ale jego wyraz twarzy równie szybko spochmurniał. Patrzył z pogardą na stojącą przed nim upartą kobietę, myśląc o Siennie, która drżała w jego ramionach, prosząc, by nie winił Elowen za to zajście. Natychmiast zawrzała w nim złość i bez zastanowienia gwałtownie odepchnął Elowen na bok. – Jesteś najbardziej podłą kobietą, jaką w życiu spotkałem! – rzucił z nienawiścią, gdy zatoczyła się do tyłu. Jej stopy uderzyły o podłogę, gdy próbowała utrzymać równowagę. Pobladła, wpatrując się w niego szeroko otwartymi oczami. On jednak odpowiedział na jej zdumienie jedynie zimnym, złowrogim spojrzeniem, po czym podniósł bukiet róż z otomany i skierował się do wyjścia. Elowen nie miała pojęcia, skąd wzięła na to odwagę; zignorowała ból przeszywający jej ramię i podbiegła, by zagrodzić mu drogę. – Dokąd idziesz o tej porze? – zażądała odpowiedzi. Julian posłał jej lodowate spojrzenie. – Z drogi! – warknął. Jej oczy zaszły mgłą; próbując powstrzymać go przed zrobieniem kolejnego kroku, spojrzała na pierścionek na swoim palcu. Była to zwykła, srebrna obrączka kupiona w jakimś niepozornym sklepie. Julian kupił ją dla niej, zanim ich relacje się popsuły, ale ona wciąż ją ceniła. Szybko znudził się nią po ślubie, a ponieważ nigdy nie kupił jej prawdziwego pierścionka z brylantem, traktowała ten srebrny jako symbol, który coś znaczył. – Jesteś żonatym mężczyzną, Julianie. Co ty sobie, do cholery, myślisz? – krzyknęła Elowen, nie będąc już w stanie tłumić wściekłości. Przez ostatnie dwa lata każdego dnia budziła się, by oglądać zdjęcia swojego męża obejmującego inną kobietę. Nie pamiętała, kiedy ostatnio była szczęśliwa. Odepchnął jej ramię. Zanim drzwi zatrzasnęły się z hukiem, odpowiedział miażdżącym głosem: – Powinnaś była wiedzieć, na co się piszesz, wchodząc do rodziny Sterlingów. Elowen zadrżała i zamarła w bezruchu. Martha weszła do gabinetu dopiero po dźwięku zamykanych drzwi frontowych. Spojrzała na Elowen ze współczuciem i zapytała: – Pani Sterling, wszystko w porządku? Elowen wyprostowała się. Przyłożyła dłoń do twarzy, spodziewając się łez płynących po policzkach, ale jej skóra była sucha i napięta. Pokręciła głową w oszołomieniu, po czym w milczeniu opuściła gabinet i udała się do swojej sypialni.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 – Niedotykalna Róża Miliardera | Czytaj powieści online na beletrystyka