Rozdział 52 Kto dał ci prawo zwracać się do mnie po imieniu?
– Panie Blackwood... Dominic... – Wzięła głęboki oddech i z nieśmiałym wyrazem twarzy wyszeptała: – Ostatnim razem źle mnie zrozumiałeś. Nigdy nawet nie spojrzałam na innego mężczyznę. Być może o tym nie wiesz, ale odkąd zobaczyłam cię na urodzinach starszego pana Blackwooda, była to miłość od pierwszego wejrzenia. Zakochałam się w tobie
















