Niedotykalna Róża Miliardera

Niedotykalna Róża Miliardera

Autor: Rosemary Pendleton

Rozdział 14 Tylko działanie
Autor: Rosemary Pendleton
22 cze 2026
Był oszołomiony tym widokiem. W tym momencie Dom zdążył już wstać, chwycić odłożoną wcześniej czarną marynarkę i wyjść z pokoju. Gdy Elowen opuszczała The Sanctum, zastanawiała się, czy lek przeciwgorączkowy, który zażyła, w ogóle zadziałał, gdyż wciąż czuła się słabo. Podeszła więc do recepcji i usiadła, by odpocząć. Dotknęła swojego rozpalonego czoła. Gdy pomyślała, by odpocząć jeszcze chwilę przed wyjściem, do poczekalni weszła grupa ludzi prowadzona przez mężczyznę w szarym garniturze. Jego starannie przystrzyżone baczności nadawały mu chłodny wygląd. Co więcej, jego przystojną, lecz beznamiętną twarz znała aż nazbyt dobrze. Nigdy nie spodziewałam się, że Julian również przyjdzie do The Sanctum ze swoimi przyjaciółmi z dzieciństwa. Każdy z nich najwyraźniej bywał tu regularnie, a w ramionach trzymali seksowne kobiety. Ta, którą obejmował Julian, wydawała się nieco bardziej nieśmiała. Miała na sobie białą sukienkę, a jej makijaż był idealnie dobrany. Tuląc się do niego, wyglądała na uległą i kruchą. Elowen była zaskoczona tym widokiem i natychmiast wstała, lecz zanim zdążyła się odwrócić, ktoś z grupy Juliana ją zauważył i szepnął mu coś do ucha. Wtedy twarz Juliana natychmiast spochmurniała. Puścił kobietę, którą obejmował, i podszedł do Elowen z wyrazem niezadowolenia. W tej samej chwili Elowen zabrała torebkę z kanapy, zamierzając wyjść z poczekalni drugim wyjściem. Jednak ktoś chwycił ją za nadgarstek od tyłu. – Co ty tu do diabła robisz? Julian stał już za nią. Mówił zimnym głosem, ale ona czuła jedynie ból w miejscu, w którym ją ściskał. Odwróciła się do niego z obojętnością i zerknęła na kobietę w bieli, która patrzyła na nich z ukosa. „Przez nią wyglądam tutaj jak kochanka!”. Uśmiechnęła się autoironicznie. – Mój powód obecności tutaj jest taki sam jak twój. Wyraz twarzy Juliana natychmiast się zmienił, a jego spojrzenie stało się znacznie ostrzejsze. – Powiedziałaś, że masz coś do załatwienia dziś wieczorem – i tym czymś jest szlajanie się po The Sanctum? Szlajanie się? Elowen uśmiechnęła się, choć w jej oczach pojawiły się łzy. – Dlaczego? Czy tylko tobie wolno się tu bawić z innymi kobietami? A mnie już nie? Julianie Sterling, jakim prawem ty możesz codziennie zadawać się z inną kobietą, a ode mnie oczekujesz wierności w naszym małżeństwie? Czy kiedykolwiek pomyślałeś o moich uczuciach, gdy jesteś z innymi? Być może słowa Viv z tamtej nocy sprawiły, że Elowen stała się przewrażliwiona – nie mogła już dłużej panować nad emocjami. Gdy tylko przypomniała sobie nienawiść w oczach Juliana, mimo że przez dwa lata cierpliwie czekała na jego powrót, nie mogła tego znieść. On jednak pomyślał jedynie, że jest zazdrosna o kobietę, którą wcześniej obejmował, więc nieświadomie złagodził wyraz twarzy, choć jego głos wciąż był szorstki. – Ta kobieta... To tylko pozory. Nawet jej nie znam. – Nieważne... Ból głowy i zawroty sprawiły, że Elowen poczuła nagłe zrezygnowanie i gwałtownie wyrwała rękę z uścisku Juliana. Nagle ogarnęły ją tak silne zawroty głowy, że prawie straciła równowagę. Złapał ją jednak w ostatniej chwili i zmarszczył brwi, widząc jej rozpaloną twarz. – Masz gorączkę? Odwiozę cię. – Nie zawracaj sobie głowy! Twarz Juliana spochmurniała. – Elowen, nie przeginaj! Elowen ponownie odtrąciła jego dłonie, tym razem przez łzy i śmiech. – Jestem taką nierozsądną kobietą! Dlaczego nie pocieszysz tamtej? Założę się, że czeka na ciebie z dąsami już od dłuższego czasu. Być może to rozpacz w jej oczach wpłynęła na Juliana. Jego oddech przyspieszył i chciał ponownie pomóc jej wstać, ale w tym momencie zadzwonił jej telefon. Elowen przestała na niego patrzeć i wyciągnęła komórkę. Odebrała połączenie, nawet nie spoglądając na wyświetlacz. – Halo? Kto mówi? W jej głosie słychać było szloch, ale dobrze go zamaskowała. Zabrawszy torebkę, wyszła z The Sanctum, zostawiając Juliana w milczeniu. – Panno Vanguard, mówi Levi, sekretarz pana Blackwooda. Spotkaliśmy się już wcześniej. Po drugiej stronie telefonu Leviego przeszedł dreszcz przerażenia, gdy udając zdenerwowanie, rozmawiał z Elowen na oczach swojego dyrektora. – Levi, czy mogę ci w czymś pomóc? – Szybko opanowała emocje i zapytała cichym głosem. Szła w nocnym powiewie w stronę swojego samochodu na parkingu; głowa jej ciążyła, ale ciało wydawało się lekkie jak piórko. Gdy nagle otrzymała ten telefon, pomyślała, że sprawa dotyczy Projektu Azure Cove.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 14 Tylko działanie – Niedotykalna Róża Miliardera | Czytaj powieści online na beletrystyka