Evie sięgnęła do kieszeni powolnym, celowym ruchem i wyciągnęła smukłą, matowoczarną kartę. Podeszła dwa kroki do ozdobnego, mahoniowego stolika kawowego i upuściła ją. Karta wylądowała z ostrym, głuchym stuknięciem, które zdawało się nieść echem w przepastnej ciszy salonu Sterlingów.
— Na tej karcie jest dwadzieścia milionów — powiedziała Evie głosem zimnym jak lód. — Hasło to sześć zer. To pokry
















