Punkt widzenia Evie.
Komisariat był ulem pełnym jarzeniowego światła i zapachu zwietrzałej kawy. Taksówkarz wręcz drżał z mieszanki przerażenia i świętego oburzenia, wycelowując we mnie drżący palec, podczas gdy trzech funkcjonariuszy nas otoczyło.
— To morderczyni! To oszustka! — wrzeszczał, a jego głos się łamał. — Przyznała się! Powiedziała, że siedem lat temu zabiła Desmonda Callahana! Aresztu
















