Punkt widzenia Sebastiana.
Obraz obrazów Orfeusza wciąż miałem pod powiekami, będąc upiornym przypomnieniem, że nie znałem kobiety, z którą byłem żonaty przez dwa lata. Potrzebowałem zderzenia z rzeczywistością, powrotu do świata, który miał sens. Pojechałem prosto do apartamentu Isabelli, a silnik mojego samochodu ryczał tak głośno, jak pytania w mojej głowie.
— Isabella, miałaś rację — powiedzia
















