Vivienne mocno zacisnęła usta, jej wzrok przesunął się po dwóch synach – starszym, poważnym i młodszym, beztroskim – po czym odwróciła się i odeszła.
Jej kroki zdradzały wyraźny gniew.
Savannah szybko podążyła za nią.
Josiah patrzył na to, czując narastającą irytację i z frustracją pocierając skronie.
Odkąd Evie wróciła, w tej rodzinie nie było ani chwili spokoju.
Wkrótce kamerdyner wprowadził tró
















