Sebastian Thorne stał na środku głównej sypialni, a jego klatka piersiowa falowała od pełnej pychy wściekłości, która groziła uduszeniem. Każdy kąt tego pokoju skrywał wspomnienie o Evie – zapach jej jaśminowych perfum, jedwabne szlafroki przerzucone przez krzesło, utrzymujące się poczucie obecności kobiety, o której teraz wiedział, że nigdy jej tak naprawdę nie znał. Dla niego nie była już żoną,
















