Nigdy nie będzie dobrą Luną.
POV Vaxena.
Tuż przed świtem pędzę do lasu, by pobiegać. To przynosi ulgę i dodaje energii. Wracam do domu klanu, gdy słońce już pewnie osiadło na niebie.
Zewsząd do moich uszu dobiegają powitania od członków klanu. Dzieci podbiegają do mnie, ściskając moje nogi i pozdrawiając mnie.
Serce rośnie mi na widok ich zachowania. Uwielbiam czuć ich obecność wokół siebie, ale
















