Punkt widzenia Dantego.
Niczym strażnik patrolujący nocą granice terytorium watahy, krążyłem w pobliżu szpitala.
Jak mógłbym odejść, czując ten zapach?
Nie, oczywiście, że nie mogłem. Musiałem zostać blisko i pilnować Roslyn. Coś w środku podpowiadało mi, że ona coś zauważyła, ale nie wiedziałem, czy to samo, co ja.
Kiedy uznałem, że woli dusić to w sobie, unikałem zasypywania jej pytaniami.
Musia
















