Troska w jego głosie przebiła się przez gniew. Poczuła, jak jej wilk się wycofuje. Jej kły się schowały, podobnie jak pazury.
– Nie chcę o tym rozmawiać. Upewnij się, że trzymasz swoją dziewczynę na smyczy, następnym razem nie puszczę tego płazem – oświadczyła chłodno i odeszła.
Dylan patrzył, jak Ginny wychodzi z klasy. Wymagało to od niego ogromnego opanowania, by nie pobiec za nią; widział wyra
















