logo

beletrystyka

Odrzucony Partner

Odrzucony Partner

Autor: Katty&Cutie

Rozdział 5
Autor: Katty&Cutie
11 sty 2026
Wycierając ręcznikiem włosy, wychodzę spod prysznica. Jestem trochę szczęśliwsza, bo znów czuję Alexę. Jest bardzo słaba, ale wróciła. Ból po odrzuceniu znacznie zelżał. Choć wciąż czuję ten rodzaj pustki w sercu. – Aaa! – krzyczę, widząc postać w moim pokoju. Po zapachu już wiem, kto to jest. Dylan Baxter. Zacieśniam ręcznik wokół ciała i instynktownie obejmuję rękami piersi. – Co ty tu robisz? – pytam chłodno. Robi w moją stronę autorytarny krok. – To mój dom. – Jego oczy przesuwają się po moim ciele i zaczynam czuć się skrępowana faktem, że jedyną rzeczą zakrywającą moją nagość jest krótki ręcznik. Staram się stać pewnie, mimo chwiejnych uczuć. – Ale to nie jest twój pokój. Powinieneś wyjść. Teraz. – To ty powinnaś wyjść, i to nie tylko z pokoju, ale z domu. Co ty myślisz, że tu robisz? Nigdy nie zaakceptuję cię jako swojej partnerki. – Mówi tak, jakby nie miał serca. Brzmi tak chłodno, ale jego oczy wyglądają na takie ciepłe. Nie, nie, nie. Nie powinnam tego robić. Ten facet sprawił mi ból. – Nie zależy mi na byciu twoją partnerką. A teraz możesz stąd, kurwa, wyjść? Chcę się ubrać – oświadczam najbardziej obojętnym głosem, na jaki mnie stać. Wygląda na nieco zbitego z tropu moją obojętnością na jego słowa. Rusza w moją stronę z wilkołaczą prędkością. Cofam się z szoku i mocno trzymam ręcznik. Oblizuje wargi, a jego oczy taksują mnie od stóp do głów. Drżę pod jego spojrzeniem. Uśmiecha się, widząc, że ma na mnie wpływ. Jego prawa ręka sięga mojej twarzy. Uchylam się w porę, by uniknąć jego dotyku. Otwiera usta, by coś powiedzieć, ale natychmiast je zamyka. Czy właśnie odjęło mu mowę? Na moje usta wkrada się delikatny uśmiech. Próbuję go ukryć. – Wyjdź. Już – rozkazuję mu, wskazując głową na drzwi. Kręci głową i śmieje się cicho. Zaczyna iść w moją stronę z wyrazem twarzy, którego nie potrafię odczytać, co zmusza mnie do cofnięcia się. Myślałam, że wyjdzie. Zdecydowanie przeceniłam swoje możliwości, jeśli myślałam, że powiedzenie mu, żeby wyszedł, zadziała. – Za kogo ty się uważasz? Jak śmiesz wypraszać mnie z pokoju w moim własnym domu? Będę tu siedział, jeśli, do cholery, będę miał na to ochotę. – Jego oczy szybko zmieniają kolor i to mnie ucisza. O co chodzi z tymi mężczyznami z rodu Baxterów, wściekającymi się o drobnostki? To ja powinnam być wściekła. On jest w moim pokoju. Nie mam na sobie nic poza ręcznikiem, a on zachowuje się, jakby miał prawo tu być, bo co z tego, że to jego dom? Czy ja nie mam prawa do prywatności? Cofam się ponownie i tym razem uderzam o jedną z moich toreb, która leżała na podłodze. Tracę oparcie dla stopy i tracę równowagę. Refleks Dylana działa instynktownie i łapie mnie tuż przed upadkiem. Jedna z jego rąk trzyma moją dłoń, a druga ląduje na dole moich pleców; jego dłoń jest zaledwie kilka centymetrów od moich pośladków. Patrzę mu w oczy i widzę strach. Nie wiem dlaczego, ale coś we mnie go przeraża. Widzę to, ale dlaczego miałby się mnie bać? W mgnieniu oka stawia mnie do pionu i wychodzi z pokoju. Szybkość Alfy lub przyszłego Alfy jest dziesięć razy większa niż przeciętnego wilkołaka, co jest prawie pięćdziesiąt razy szybsze niż u przeciętnego człowieka. Siadam na łóżku i łapię oddech. Widzę, że pobyt tutaj nie będzie bułką z masłem. Alexa się zgadza. ********* – Proszę, nie krzywdź mnie. Będę grzeczna – błagam, a z oczu płyną mi łzy. – Siedź cicho, ty rozpuszczony kundlu – krzyczy mężczyzna, po czym wymierza mi siarczysty policzek. Głośny krzyk wydobywa się z moich ust, gdy upadam na podłogę. Mężczyzna wybucha głośnym śmiechem. – Na to zasługujesz – mówi z uśmiechem i zaczyna mnie kopać. Jego stopa zderza się z moim ciałem z wielką siłą, krew wylewa się z moich ust. Łzy płyną z oczu, aż w końcu tracę przytomność z bólu. Minuty później ktoś mnie potrząsa. – Ginny, Ginny, Ginny, Ginny – powtarza ta osoba. – Aaa! – krzyczę, szeroko otwierając oczy. To był tylko sen. Ocierając kropelki potu z czoła, siadam i rozglądam się z przerażeniem, aż dociera do mnie rzeczywistość. Prawie zapomniałam, że nie jestem już u Wilmerów. Minęło sporo czasu, odkąd miałam koszmary. Zaczęło się w ostatnim domu, w którym mieszkałam. Byłam bita tak często, że bito mnie również w snach. Kiedy zamieszkałam z Wilmerami, koszmary trwały nadal, ale ustały, gdy się zadomowiłam. Może sny wróciły z powodu zmiany otoczenia. Alfa i Luna mogą być surowi i nieco niemili, ale nie są złymi ludźmi, nie skrzywdziliby mnie. Mam taką nadzieję. Mój żołądek nagle zaczyna boleć. To uczucie gorsze niż skurcze menstruacyjne. Ściskam brzuch z bólu i jęczę. To uczucie, jakby moje jelita skręcały się w tę i we w tę, raz za razem. – Ała – krzyk wyrywa się z moich ust, gdy ból nie chce ustąpić. Jest potworny. Co może powodować taki ból? Czy to możliwe? To nie mogłoby… och, ale wiem, że to to… Dylan musi właśnie uprawiać seks z Samanthą albo inną dziewczyną. To jedyne wyjaśnienie tego bólu. Słyszałam, że to się zdarza, ale myślałam, że ból w opowieściach jest przesadzony. Nigdy nie wiedziałam, że to ja będę na receiving end tego bólu. Po około dwudziestu minutach moja poduszka jest mokra od łez, a ból w końcu ustaje. Chyba skończyli. Jak mogli to robić przez całe dwadzieścia minut bez jednej przerwy? Trzymam się delikatnie za brzuch i kładę się. Mam nadzieję, że uda mi się znowu zasnąć. Zanim zdążę zamknąć oczy, ból zaczyna się na nowo. – Szlag – przeklinam pod nosem i upadam na podłogę. Ból upadku nie umywa się do tego w moim brzuchu. Skręcam się i wiercę. Głowa zaczyna mnie boleć i mam wrażenie, że pokój wiruje. Łzy zamazują mi wzrok. Trzęsę się i zawodzę na podłodze, aż czuję, że tracę przytomność.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 – Odrzucony Partner | Czytaj powieści online na beletrystyka