Jakoś, pomimo czasu, który zmarnowaliśmy na wpatrywanie się w siebie, Jake’owi udaje się dotrzeć do Wilmerów w samą porę, akurat gdy pan Wilmer prowadzi dzieci do samochodu.
Gdy tylko mnie widzą, wszyscy biegną w moją stronę i zostaję otoczona przez całą piątkę. Szybko nadrabiamy zaległości, zanim pędzą do auta.
– Więc, jak się trzymasz? – pyta pan Wilmer, gdy tylko wszystkie dzieciaki są już w śr
















