Pierwszy Rozdział
„Pani Gregg, ma pani raka w stadium terminalnym…”
Moja twarz pobladła, gdy zapytałam lekarza: „Co pan powiedział?”
Lekarz położył dłoń na mojej dokumentacji medycznej i wyraźnie wypowiedział każde słowo: „Pani Gregg, pani macica nie została całkowicie oczyszczona podczas aborcji dwa lata temu. Następnie wdała się infekcja, która sprawiła, że komórki w pani macicy zrakowaciały…”
Przerwałam mu ze łzami w oczach: „Ile czasu mi zostało?”
„Komórki nowotworowe rozprzestrzeniają się. Zostały pani najwyżej trzy miesiące życia…”
Nie słyszałam już nic więcej z tego, co mówił lekarz. W głowie głośno mi szumiało, a słowa „trzy miesiące życia” odbijały się w niej echem…
Tej nocy, w willi Greggów:
Opadłam na łóżko jak martwy pies, zakopując twarz w poduszce. Moje serce przepełniał smutek.
Mężczyzną, który zaledwie przed chwilą dzielił ze mną intymne chwile, był mój mąż, Dixon Gregg.
Przez całe trzy lata robił to, na co miał ochotę, i za każdym razem, gdy odwiedzał willę, wychodził z zimnym wyrazem twarzy.
Od początku do samego końca nie odzywał się do mnie ani słowem.
Tak jak dzisiaj – po wyjściu z łazienki przebrał się w garnitur i właśnie zbierał się do wyjścia.
Cicho wypowiedziałam jego imię.
Zacisnął wąskie usta i spojrzał na mnie obojętnie.
Gdy napotkałam jego chłodny wzrok, wszystko, co chciałam mu powiedzieć, uwięzło mi w gardle. W końcu wykrztusiłam: „Uważaj na siebie”.
Słyszałam, jak na dole odpala samochód. Wstałam z łóżka, by spojrzeć na czarnego maybacha i zadzwoniłam do Dixona.
Odebrał i zapytał niecierpliwie: „O co chodzi?”
Dixon i ja byliśmy małżeństwem od trzech lat. Kiedy brał ze mną ślub, podobał mu się ktoś inny, ale mój teść zagroził mu życiem tamtej kobiety i zmusił go do poślubienia mnie.
Opierał się, ale ostatecznie został zmuszony do porzucenia kobiety, którą kochał, i poślubienia mnie w zamian.
Przez trzy lata traktował mnie ozięble i okrutnie.
Nawet będąc ze mną, myślał o innej. Nazywała się Gwen Worth.
Pamiętam, że miałam zaledwie czternaście lat, kiedy zakochałam się w Dixonie. To były początki miłości. Kiedy ktoś ci się podoba, umieszczasz tę osobę w swoim sercu. Wtedy był nauczycielem gry na fortepianie w klasie obok.
Nawet teraz wciąż nie wiem, dlaczego zakochałam się w przypadkowym mężczyźnie starszym ode mnie o siedem czy osiem lat. Być może dlatego, że był przystojny i mówił cicho oraz z wielkim ciepłem, a może dlatego, że gdy po raz pierwszy usłyszałam, jak gra na fortepianie, zagrał ostatnią piosenkę, którą zagrała mi matka, zanim odeszła.
Nie umiałabym podać powodu. Tamtego roku chodziłam za Dixonem przez kilka miesięcy, aż opuścił klasę fortepianu i nie mogłam go już więcej znaleźć.
Nie zdążyłam go nawet zapytać o imię.
W kolejnych latach nie potrafiłam odnaleźć mężczyzny, który grał na fortepianie. A potem Prezes rodziny Gregg udał się do Shaw Corporations i poprosił mnie, abym została jego synową…
Rodzina Shaw była bardzo bogata i najpotężniejsza w mieście Wu. Urodziłam się w rodzinie Shaw. Zanim poznałam Dixona, moi rodzice zginęli w katastrofie lotniczej. Ich ciał nigdy nie odnaleziono.
Nagle stałam się najpotężniejszą osobą w mieście Wu.
I to właśnie w najbardziej samotnym i najsmutniejszym momencie mojego życia spotkałam ciepłego Dixona Gregga.
Spotkaliśmy się już wcześniej kilka razy i wiedział, że za nim chodziłam. Traktował mnie jednak jak zwykłą uczennicę; moja obecność nigdy mu nie przeszkadzała, ani nie próbował mnie przegonić. Wieczorami mówił do mnie łagodnie: „Panienko, czas wracać do domu, bo twoi rodzice będą się martwić. Samotne powroty w nocy są niebezpieczne”.
Na wspomnienie przeszłości robiło mi się cieplej na sercu.
Uważałam, że Dixon był wtedy ciepły i troskliwy.
Zamknęłam oczy. Moim największym błędem było to, że trzy lata temu, na prośbę ojca Dixona, zgodziłam się na zaręczyny. Nie chciałam tego, ponieważ było tak wiele rodzin, które pragnęły połączyć siły z rodziną Shaw poprzez małżeństwo.
Ale pan Gregg pokazał mi zdjęcie. Kiedy zobaczyłam tę znajomą twarz, moje serce mocno się skurczyło i zaczęłam odczuwać ekscytację.
Ponieważ był to mężczyzna, o którym myślałam każdego dnia i nocy.
Podjęłam śmiałe ryzyko.
Założyłam się, że Dixon Gregg mnie poślubi.
Postawiłam na to, że nawet jeśli nasze małżeństwo będzie pozbawione miłości, będziemy traktować się nawzajem z szacunkiem i uprzejmością.
Założyłam się, że będzie się mną opiekował i okazywał mi troskę, jak na dobrego męża przystało.
Nie tak to miało wyglądać – nie tak, że będzie mnie upokarzał na każdym kroku.
Dwa lata temu kazał nawet komuś pozbyć się dziecka w moim łonie.
Nie dbał nawet o moją godność ani o moje nadzieje. W obecności lekarza powiedział do mnie zjadliwie: „Caroline Shaw, nie nadajesz się na to, by urodzić mi dziecko”.
Dixon Gregg mnie nienawidził. Nienawidził mnie tak bardzo, że pozbył się naszego dziecka!
Zapomniał…
Zapomniał o tej małej dziewczynce, która kiedyś chodziła za nim dniami i nocami.
Dla niego użyłam potęgi rodziny Shaw, by wymusić decyzję jego ojca, by zostać jego żoną i odpędzić kobietę, którą kochał.
Dla niego byłam niewybaczalną grzesznicą.
Ciągle myślałam o tym, co wydarzyło się w przeszłości. Być może milczałam zbyt długo. Dixon ostrzegł mnie mrocznie: „Nie wystawiaj mojej dobroci na próbę. Wiesz, że nie mam do ciebie cierpliwości”.
Oprzytomniałam i stłumiłam ból, który czułam w sercu. Powiedziałam cicho ze śmiechem: „Dixonie Gregg, dobijmy targu”.
