– Jest głodny? – zapytałam.
Między mną a Dixonem było tylko okno. Mogłam wyjść i stanąć u jego boku, ale zabrakło mi odwagi.
Nie wiedziałam, czego się boję.
Miałam wrażenie, że gdybym zrobiła ten krok, mój spokój ducha zostałby całkowicie zaburzony.
Dixon odparł: – Dopiero co zjadł jedną z ryb na podwórku, więc nie powinien być głodny.
– Och, a jakie ryby masz na podwórku?
Pytanie, które zadałam,
















