Summer była wstrząśnięta i zaczęła mnie wylewnie przepraszać.
"Nic nie szkodzi" – zapewniłam uspokajającym tonem i z uśmiechem na ustach.
Zresztą i tak próbowałam się z nim spotkać.
To spotkanie mogło być krótkotrwałe, ale przynajmniej dowiedziałam się, gdzie mieszka. Głębsze nawiązywanie relacji zostawiłam w planach na następny raz.
W głębi duszy zdawałam sobie sprawę, że żadna potrzeba przyszłyc
















