Wstałam pośpiesznie i poprawiłam piżamę. Stanęłam przy łóżku i wpatrywałam się w mężczyznę, który wyglądał na spokojnego i opanowanego. Tylko Dixon mógł być tak bezczelny.
Lance z pewnością nie zrobiłby czegoś takiego.
Uniósł brwi i zapytał: „Czy nie jestem tu mile widziany?”
Zabrzmiał tak, jakby należało go przywitać z otwartymi ramionami.
Zdusiłam w sobie niezadowolenie i wypuściłam z ciężkim we
















