Pani Gregg Nigdy Nie Zaznała Jego Miłości

Pani Gregg Nigdy Nie Zaznała Jego Miłości

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 5
Autor: Aeliana Moreau
2 mar 2026
Zostały mi mniej niż trzy miesiące. Co innego mogłam zrobić? Moje życie dobiegało końca, a ja jeszcze nigdy nie byłam zakochana. Chciałam chodzić na randki z Dixonem Greggiem. Nawet jeśli tylko by mnie okłamywał, i tak skakałabym z radości. Swoją drogą, w całym moim życiu nikt nigdy mnie nie rozpieszczał, ani nie traktował jak kogoś cennego i ważnego. Nigdy nie doświadczyłam miłości. Właśnie dlatego często bywałam zazdrosna o Gwen i dlatego uczepiłam się Dixona, jakbym była opętana. Nawet gdyby miał mnie torturować, przyjęłabym to z własnej woli. Między mną a Dixonem byłam kimś zbyt mało znaczącym. Poniżałam samą siebie i nigdy, ani razu, nie stawiłam oporu. Dixon nie wyszedł, jak miał w zwyczaju. Po wzięciu prysznica usiadł z laptopem na kanapie, by popracować. Wstałam, założyłam koszulę nocną i zapytałam go: „Zostaniesz dzisiaj tutaj na noc?” Miałam bardzo dobry wzrok i widziałam dokumenty na jego laptopie. Były to wszystko umowy, które wcześniej podpisało Shaw Corporations. Shaw Corporations wpadło ostatnio w spore kłopoty. Wielu naszych partnerów zerwało umowy, a akcje firmy spadały. Wiedziałam, że to jego sprawka, ale nie zdemaskowałam go. Miałam nadzieję, że zrobił to po poważnym namyśle. Dixon mnie zignorował, więc więcej mu nie przeszkadzałam. Zamiast tego schyliłam się, otworzyłam szufladę, by wyjąć porozumienie rozwodowe i położyłam je na łóżku. Właśnie miałam poprosić go o omówienie ze mną procedury rozwodowej, gdy nagle odebrał telefon. To była Gwen. Jej głos był histeryczny i przepełniony strachem, gdy mówiła: „Dixon, ratuj mnie. Wynajęła kogoś, by mnie porwał! Powiedziała, że nie jestem już ciebie warta!” Zadziałało to na niego niemal instynktownie. Dixon odwrócił się i na mnie spojrzał. Jego wyraz twarzy był mroczny, gdy zapytał: „Czy to ty kogoś nasłałaś, żeby to zrobił?” Rozłożyłam przed nim ręce z uśmiechem i zapytałam: „Uwierzyłbyś mi, gdybym powiedziała, że nie?” Dixon rzucił mi ostre spojrzenie i odwrócił się, by wyjść. Pobiegłam za nim, by go zatrzymać, i zuchwale pogładziłam go dłonią po twarzy. Zapytałam zdezorientowana: „Dixon, dlaczego tak bardzo jej ufasz? A co, jeśli to ukartowała?” „Dobrze ją znam. Ona nie jest taka jak ty”. Zamurowało mnie. „Ona nie jest taka jak ty…” Dixon odepchnął mnie i ruszył do wyjścia. Uparcie uwiesiłam się jego ramienia i błagałam go cicho: „Nie idź. Zostań tu ze mną”. Uderzył mnie w twarz, a ja z impetem upadłam na podłogę. Patrzyłam, jak mężczyzna wychodzi przez drzwi, i nie mogłam już dłużej powstrzymywać metalicznego smaku w ustach. Zwymiotowałam na biały, puszysty dywan. Krew była jasnoczerwona, a jej kolor rozlewał się jak kwitnąca róża. To był pierwszy raz, kiedy Dixon mnie uderzył. Zniszczył moją godność dla tej kobiety, która odegrała własne przedstawienie. A co ja zrobiłam wcześniej? Kazałam mu wybierać między mną a Gwen… Chyba z upływem lat naprawdę zatraciłam poczucie własnej godności. Objęłam dłońmi obolały brzuch i wstałam, by przebrać się w jasną, długą suknię z odkrytymi ramionami. Narzuciłam na nią długi, beżowy płaszcz i starannie zrobiłam wykwintny makijaż. Poświęciłam nawet czas, by cierpliwie podkręcić sięgające pasa włosy. Po założeniu srebrnych szpilek zadzwoniłam do mojego asystenta. „Dowiedz się, gdzie jest Gwen Worth” – rozkazałam. Zabrałam z łóżka porozumienie rozwodowe i włożyłam je do torebki. Następnie pojechałam do szpitala. Mój asystent już na mnie czekał przy wejściu. Był cały oprószony śniegiem. Widząc mnie, pospieszył, by otworzyć mi drzwi samochodu. Następnie powiedział z szacunkiem: „Pani Prezes, pan Gregg i Gwen Worth są w szpitalu. Wysłałem już ludzi, by schwytali przestępców, którzy prawie ją zgwałcili. Miała pani rację. Przesłuchaliśmy ich i rzeczywiście było to przedstawienie ukartowane przez Gwen Worth”. Wysiadłam z samochodu i pochyliłam się lekko, by sprawdzić swoje odbicie w szybie. Nałożyłam trochę szminki na usta i zapytałam go: „Dzwoniłeś do Prezesa Gregga? Kiedy tu będzie?” Mimo że zamierzaliśmy się rozwieść, chciałam dla siebie sprawiedliwości. „Prezes Gregg będzie za kwadrans”. Spojrzałam na piękną twarz odbijającą się w szybie samochodu i nie mogłam powstrzymać westchnienia. To była znakomita twarz. Wszyscy, którzy mnie znali, twierdzili, że Pan był dla mnie bardzo łaskawy. Miałam wyraziste i ostre rysy twarzy i byłam bardzo piękna. Schowałam szminkę i weszłam do szpitala z asystentem idącym w ślad za mną. Kiedy dotarłam do sali Gwen, usłyszałam, jak mówi z przekonaniem: „To musi być ona! To musi być Caroline Shaw! Tylko wy dwoje wiecie, że wróciłam. Ponadto nie mam żadnych wrogów oprócz niej! Dixon, ona jest zazdrosna. Jest zazdrosna, że to mnie kochasz”. Dixon cicho ją pocieszał: „Nie daj ponieść się wyobraźni. Dbaj o zdrowie. Nie martw się. Sam zbadam tę sprawę. Jeśli to ona to zrobiła, zmuszę ją, by cię przeprosiła”. Ha, jakim prawem Dixon Gregg to mówił? Gdybym to ja, Caroline Shaw, to zrobiła, czy bym przeprosiła?! Czy to dlatego, że nie znał mnie wystarczająco dobrze? Czy może dlatego, że był przyzwyczajony do tego, iż mu ulegam, i myślał, że jestem popychadłem, którym może manipulować, jak tylko zechce? Wtargnęłam do sali i uśmiechnęłam się nieustraszenie, mówiąc: „To ja to zrobiłam. Jak powinnam przeprosić, by zabrzmiało to szczerze? Dixon, chcesz, żebym przed nią uklękła?”

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 – Pani Gregg Nigdy Nie Zaznała Jego Miłości | Czytaj powieści online na beletrystyka