W jego słowach zabłysnął ślad wrażliwości.
Jednocześnie pobrzmiewała w nich nękająca go rozpacz.
Gdyby te słowa padły w przeszłości, kiedy miały jeszcze znaczenie, byłabym urzeczona.
Zamknęłam oczy, jak zahipnotyzowana, a nasze otoczenie zdawało się zastygnąć. Dixon przerwał ciszę, gdy wypuścił mnie z objęć i wyszeptał: „W którym pokoju się zatrzymałaś?”.
Zmarszczyłam brwi. „Byłoby stosowniej, gdy
















