Nie otworzyłam drzwi, więc nie zobaczyłam wyczekiwania na jego twarzy.
Uśmiechnęłam się jak zwykle i zapytałam: „I?”.
„Caroline, bądź ze mną jeszcze raz”.
Otworzyłam usta, by mu odmówić, ale nagle odebrał telefon i wyszedł.
Słabo trzymając się na nogach, stanęłam przed oknem sięgającym od podłogi do sufitu. Dixon miał na sobie jasnobrązowy płaszcz. Stał do mnie tyłem, wyprostowany i wysoki. Był ta
















