Jeśli to Lance był mężczyzną, który dziewięć lat temu grał na fortepianie i nazwał mnie "małą damą", to naszym kolejnym spotkaniem od czasu rozstania był moment, w którym zobaczyłam znajome plecy w kociej kawiarni Summer.
Było to równie niezapomniane, co nasze spotkanie wiele lat temu. Jego obraz nałożył się na moje wspomnienia o tamtym ciepłym mężczyźnie.
Summer zapytała mnie wtedy: "Carol, dlacz
















