Ruchy Dixona ustały. Spojrzałam na niego w oszołomieniu, a moje oczy były pełne niedowierzania.
Mój asystent westchnął i wyjaśnił przez telefon: "Pan Connor wpadł wczoraj w nocy do jeziora i nie udało się go uratować. Rodzina Connorów przygotowuje pogrzeb i właśnie panią zaprosiła."
"Kiedy pogrzeb?" – wymamrotałam.
Asystent odparł: "Dzisiaj."
Byłam zszokowana i zapytałam: "Skąd ten pośpiech?"
"W k
















