ZARETH.
Oblizałem usta, nie potrafiąc ukryć cwanego uśmiechu. Miała cholerną rację, chociaż chyba nie zdawała sobie sprawy, że nie byłem już tym samym człowiekiem co osiem lat temu... Ale nie mogłem zaprzeczyć, że wyglądała zajebiście seksownie, stawiając na swoim. Mimo to nie wiedziałem, czy powinienem czuć się urażony, czy pod wrażeniem, że bała się mnie bardziej niż całego stołu pełnego Likanó
















