POV: ELOWEN.
Dwa dni zlały się w jedną długą, bolesną mgłę półświadomości. Dryfowałam w oparach własnego bólu, a świat poza sypialnią Zaretha przestał dla mnie istnieć. Czasami budziłam się tylko na tyle, by spróbować zmienić pozycję, a z mojego gardła wyrywał się cichy jęk, gdy rany na moich plecach naciągały się i piekły. Innym razem ciemność była zbyt gęsta, a moje powieki wydawały się zszyte.
















