ELOWEN.
Powietrze w pokoju było tak gęste od zapachu Zaretha, że praktycznie mogłam go posmakować – ciężka, odurzająca mieszanka ciemnego piżma, zimnego deszczu i czystej potęgi. Stał w drzwiach o uderzenie serca dłużej, a jego obecność była niewidzialnym ciężarem naciskającym na moją klatkę piersiową. Nawet w pełni ubrany w tę dopasowaną, czarną koszulę, wyglądał jak drapieżnik, który tylko udaje
















