ELOWEN.
Przed chwilą patrzyłam z góry na Zaretha siedzącego przy stole, a w następnej już nas stamtąd zabierano. Podobno nasza pierwsza runda miała rozpocząć się w tym samym czasie, a przynajmniej tak nam się wydawało.
– Co to jest? – pyta Varyna, unosząc trzymaną w dłoni kopertę.
Każda z nas dostała po jednej; były identyczne, poza widniejącym na nich imieniem. Na mojej widniał napis „Zareth”, w
















