"Co robisz, Vexio?" – pyta siostrę Vargo.
Vexia uśmiecha się półgębkiem i kontynuuje wsypywanie proszku do jednej ze szklanek z whisky.
"Vexio" – rzuca niecierpliwie Vargo do swojej siostry bliźniaczki.
"Wyluzuj, bracie. To tylko środek, który ma zapewnić mi pozycję przeznaczonej Zareka Valeriusa". Vexia daje znak kelnerowi.
Gdy tylko pojawia się ludzki kelner, patrzy mu prosto w oczy i hipnotyzuje go, by zrobił, co mu kazała, a zaraz potem o wszystkim zapomniał.
"Podaj tę whisky wyłącznie Zarekowi Valeriusowi" – rozkazuje Vexia kelnerowi, który jest pod jej kontrolą.
Vargo wpada w panikę na myśl o tym, co zamierza zrobić jego siostra.
"Zarek cię zabije, jeśli się dowie" – ostrzega ją Vargo.
"Wyluzuj, bracie, 'jeśli się dowie'. A nigdy do tego nie dojdzie" – mówi zadowolona z siebie Vexia.
Vargo i Vexia są przybranym rodzeństwem Zareka Valeriusa. Ich matka i ojciec Zareka, Kaelar Valerius, pobrali się kilkadziesiąt lat temu, po śmierci przeznaczonej Kaelara.
"Co ty wymieszałaś w jego drinku?" – pyta Vargo, a w jego głosie wyraźnie słychać strach.
"Narkotyk, który potężnie wzmocni jego pożądanie seksualne. Tylko przespana noc z kobietą go zaspokoi, absolutnie nic innego" – mówi z ekscytacją Vexia.
"Masz na myśli, że chcesz się z nim przespać i zostać jego przeznaczoną?" Vargo zszokowany wpatruje się w siostrę.
"Tak, jak zrobiła to matka. Zostanę najbardziej naśladowaną i najpotężniejszą kobietą na świecie. Poza tym mam obsesję na punkcie Zareka. Tylko on nigdy nie odwzajemniał moich uczuć" – mówi Vexia z przebiegłym uśmieszkiem.
"Boję się, siostro" – Vargo przełyka ślinę ze strachu.
"Nie martw się, po dzisiejszej nocy będę jego przeznaczoną, a ty również zdobędziesz władzę nad klanem smoków" – zapewnia brata Vexia.
Zarek jest niezwykle okrutnym i najpotężniejszym ze Smoków. Mało kto widział go osobiście, a jeszcze mniej osób widziało go w smoczej postaci. Jest zimny i bezlitosny. Valeriusowie to najpotężniejszy i najbogatszy smoczy klan na świecie.
Mogą stworzyć lub zniszczyć każdy rząd jednym spojrzeniem. Zarek Valerius jest dyrektorem generalnym Valerius Syndicate, czołowej firmy na skalę światową. Posiadając różnorodne przedsięwzięcia biznesowe w branży naftowej, kopalniach złota i diamentów, budownictwie, grach, oprogramowaniu, rozrywce i wielu innych, w pojedynkę zmonopolizowali świat biznesu.
Na globalnym rynku giełdowym nic nie dzieje się bez wiedzy Zareka i bez jego osobistej decyzji. Jest równie przystojny, co zimny. I tak samo potężny, jak przystojny.
Smoki mogą wybierać swoje przeznaczone. Cała populacja smoczych samic walczy o jego uwagę. Ale on do tej pory nie zainteresował się żadną. Zresztą same zbytnio boją się do niego zbliżyć.
W przeciwieństwie do wilkołaków, wampirów i ludzi, jeśli Smok straci z kimś dziewictwo, ta osoba staje się jego przeznaczoną. Niezależnie od tego, czy jest to pomyłka, czy nie. Dotyczy to zarówno samców, jak i samic. Nie mogą być aktywni seksualnie z nikim innym, dopóki ich przeznaczona osoba nie umrze.
Zarek Valerius rozejrzał się po wielkiej sali bankietowej, ozdobionej drogimi i rzadkimi kwiatami. Gdyby nie ojciec, nie zgodziłby się na to pozbawione sensu przyjęcie wydane przez jego macochę z okazji ich 30. rocznicy ślubu.
"Nie wyglądaj na tak zachwyconego" – powiedział z rozbawieniem stojący obok Ronan. Ronan to najlepszy przyjaciel Zareka z dzieciństwa i jego prawa ręka.
Zarek parsknął w odpowiedzi.
"Jakże uroczo" – skomentował sucho Ronan.
Do Zareka podszedł kelner z whisky.
"Proszę pana" – wyciągnął tacę w stronę Zareka.
"Nie zamawiałem tego" – powiedział chłodno Zarek.
Jednak wyraz twarzy kelnera nie uległ żadnej zmianie.
"Bierz, stary. Twój ojciec musiał ci to posłać" – przekonywał Zareka Ronan.
Na dźwięk imienia ojca Zarek niechętnie wziął drinka od kelnera.
"Na zdrowie" – powiedział Ronan i upił łyk ze swojego kieliszka.
Zarek pokręcił głową i również napił się swojej whisky. Po kilku łykach Zarek zaczął odczuwać gorąco. Zmarszczył brwi w dezorientacji. Jednak ułamek sekundy później zamaskował swój wyraz twarzy.
"Co jest, stary?" – zapytał Ronan, zauważywszy dziwne zachowanie przyjaciela.
"Zaraz wracam". Zarek opuścił salę w siedmiogwiazdkowym hotelu. W kilka sekund dotarł na taras i przybrał swoją smoczą postać. Jego smok ma rzadko spotykany, pomarańczowy kolor.
Vexia podążała tuż za Zarekiem, by nie przegapić stworzonej przez siebie okazji. Kiedy zauważyła, że Zarek odlatuje w postaci smoka, Vexia również się przemieniła, by ruszyć jego śladem.
Ale Zarek jest znacznie szybszy i większy niż przeciętny Smok, więc nie mogła dotrzymać mu kroku i zgubiła go po upływie minuty.
Zarek odleciał jak najdalej od miejsca przyjęcia, w głąb lasu, gdzie nikogo nie będzie. Zrozumiał, co się z nim dzieje. Jeśli podda się tej żądzy i prześpi się z kimkolwiek, będzie musiał zaakceptować ją jako swoją przeznaczoną.
Zarek jest człowiekiem, którego do niczego nie można zmusić. Jest zdeterminowany, by trzymać się z dala od kobiet, dopóki działanie narkotyku nie minie.
Efekty specyfiku stały się tak silne, że nie mógł już lecieć. Rozbił się w gęstej dżungli i powrócił do swojej ludzkiej postaci.
Wygląda jednak na to, że jego szczęście się wyczerpało, ponieważ gdy tylko się przemienił, w jego nozdrza uderzył niezwykle kuszący, kobiecy zapach. Zapach jaśminu i niewinności. Wiedział, że ten zapach należy do ludzkiej kobiety.
"Nie, nie, nie..." – pomyślał z przerażeniem.
Elira jest ludzką dziewczyną, która po śmierci matki zamieszkała ze swoją babcią ze strony matki. Jej ojciec szybko ożenił się ponownie. Jej macocha i dwie przyrodnie siostry nienawidzą Eliry z całego serca.
Elira wracała do domu z wieczornego spaceru, kiedy usłyszała głośny hałas. Ruszyła w kierunku, z którego dobiegał dźwięk, i zobaczyła mężczyznę odwróconego do niej plecami.
Był nagi, a jego ciało pokrywała krew. Elira wydała stłumiony okrzyk i podbiegła do nieznajomego, by zaoferować mu pomoc.
"Proszę pana, wszystko w porządku?" – zapytała z troską i ostrożnie się do niego zbliżyła, wymownie nie patrząc w dół.
Zrozumiała, że może być zmiennokształtnym.
"Odejdź" – nakazał chrapliwy głos mężczyzny.
Elira natychmiast zatrzymała się w miejscu. Jej ciało zadrżało ze strachu. Surowa moc emanująca od tego mężczyzny przerażała ją. Ale wydawało się, że mężczyzna cierpi.
"Proszę pana, mogę panu pomóc. Wygląda pan, jakby potrzebował lekarza" – zaoferowała miękko.
Zarek, nawet w swoim przepełnionym żądzą otępieniu, jest pod wrażeniem odwagi, jaką wykazuje ta ludzka dziewczyna. Oferuje mu pomoc, mimo że wie, iż może być niebezpieczny. Ludzka dziewczyna zaintrygowała Zareka.
Jego zainteresowanie w połączeniu z działaniem narkotyku zwiększyło jego pożądanie. Jego ciało stawało się coraz gorętsze, a on tracił kontrolę.
"Uciekaj, uciekaj tak szybko, jak potrafisz" – ostrzegł ją resztkami swojej samokontroli. Wiedział, że zaczął jej pragnąć, gdy tylko poczuł jej zapach. Nie ma szans, żeby zdołała mu uciec.
Na jego ostrzeżenie Elira cofnęła się o kilka kroków, ale nie była w pełni świadoma niebezpieczeństwa, w jakim się znalazła.
Przynajmniej moja przeznaczona będzie interesująca, pomyślał Zarek, po czym stracił resztki rozsądku i poddał się swojemu ogarniętemu żądzą otępieniu.
Elira patrzyła z przerażeniem, jak mężczyzna odwraca się i z determinacją rusza w jej stronę. Jego twarz była pokryta krwią i błotem.
Dopadł ją, zanim zdążyła mrugnąć, i rozdarł jej ubranie na strzępy.
"Nie... Puść mnie!" – krzyknęła Elira ze strachem i przerażeniem. Wiedziała, co zaraz ją spotka. Z całych sił próbowała go odepchnąć, ale nie miała szans w starciu z jego siłą.
"Puść mnie..." – szamotała się w jego uścisku.
Zarek, będący pod wpływem narkotyku, zgwałcił Elirę nie raz, lecz kilkukrotnie w ciągu całej nocy. Zabrał jej dziewictwo i oddał własne.
Po kilku razach Elira straciła przytomność.
Wczesnoporanne światło słoneczne przebijało się przez gałęzie, a ptaki radośnie ćwierkały.
Elira obudziła się naga na ziemi, w ramionach mężczyzny, którego twarz wciąż była pokryta błotem i krwią.
Bała się, że może znów się obudzić. Dlatego uciekła z powrotem do domu, do babci.