POV: ELOWEN
Trzy godziny. Jadę od trzech potwornych godzin, a świat rozpłynął się w koszmar cieni i lodowatego deszczu. Nie wiem, gdzie jestem. GPS w moim telefonie jest bezużyteczny, bo nie mam telefonu – zostawiłam go, jako kotwicę łączącą mnie z życiem, które nigdy tak naprawdę nie było moje. Każda mila, którą kładę między sobą a watahą Valerionów, jest jak desperacki haust powietrza, ale ciemn
















