ZARETH
Chłodne nocne powietrze w żaden sposób nie uśmierzyło ognia w mojej krwi. Spędziłem godziny na szaleńczym biegu przez las; moje łapy przedzierały się przez poszycie, a płuca płonęły przy każdym mroźnym oddechu. Potrzebowałem tego biegu. Potrzebowałem poczuć, jak ziemia drży pod moim ciężarem, przypomnieć sobie, że to ja jestem tutaj drapieżnikiem szczytowym, bez względu na krew na moich ręk
















