ZARETH
Ciężkie dębowe drzwi zatrzasnęły się za mną, a dźwięk odbił się echem w kamiennym korytarzu niczym ostateczny wyrok. Musiałem od niej uciec. Powietrze w moich komnatach stało się duszące, gęste od zapachu Elowen – tego odurzającego, mdło słodkiego aromatu strachu i miodu, który sprawiał, że mój puls pulsował w rytmie, którego wolałem nie nazywać. Jej odrzucenie, jej żałosne łzy ronione za r
















