ELOWEN
Poranne słońce sączyło się przez ciężkie zasłony, ale jego ciepło nie docierało do łóżka. Obudziłam się sama. Przewracając się na bok, przycisnęłam dłoń do jedwabnej pościeli po drugiej stronie ogromnego materaca. Zimno. Gładko. Ani jedno zagniecenie nie wskazywało na to, by książę Zareth wrócił tu spać. Jeśli w ogóle wrócił po swoim gwałtownym wyjściu z łazienki, to nie został na noc.
Częś
















