POV: ZARETH
Zapach deszczu i przypalonego metalu wciąż przylegał do jej skóry, ale pod nim kryło się coś jeszcze. Coś znacznie bardziej niebezpiecznego. Był to słodki, miodowy aromat, który wypełniał moje płuca i sprawiał, że ukryty pod skórą wilk krążył w klatce z niespokojnym, brutalnym głodem.
Stałem na brzegu łóżka ze skrzyżowanymi na klatce piersiowej rękami, obserwując kobietę, która ośmieli
















