Rozdział Pięćdziesiąty Dziewiąty: Królowa Luna
Z perspektywy Calisty:
Trzymając pod ramię moich przeznaczonych, z Dantem po prawej i Damianem po lewej, zeszliśmy po wspaniałych schodach, kierując się w stronę jadalni. Korytarz tętnił gwarem rozmów i brzękiem szkła. W moim żołądku zatańczyło pełne napięcia oczekiwanie.
Moje serce biło mocno w piersi, gdy zbliżyliśmy się do jadalni, a pięknie rzeźbi
















