Rozdział dziewięćdziesiąty piąty: Ponownie zjednoczeni
Punkt widzenia Calisty:
Moje serce bije szaleńczo niczym bęben w piersi, gdy drzwi do sali tronowej otwierają się z hukiem, eksplodując odłamkami drewna i metalu. Naelektryzowane powietrze natychmiast wypełnia się kakofonią warknięć, skowytów i warczenia, gdy wilki zalewają pomieszczenie, rzucając się na lykańskich strażników. Pazury krzyżują
















