Rozdział Sześćdziesiąty: Królowa Luna, Część Druga
Punkt widzenia Calisty:
Ciężar zbliżającego się ogłoszenia sprawiał, że z nerwów ściskało mnie w żołądku. Gdy szliśmy w stronę komnat rady królewskiej, moje dłonie spoczywające w dłoniach Dantego i Damiana były lepkie od potu. Majestat marmurowych korytarzy i echo kroków potęgowały oczekiwanie. Migoczące pochodnie rzucające upiorne cienie na ścian
















