logo

beletrystyka

Przypadkowo cała ja

Przypadkowo cała ja

Autor: Joooooe

Wizyta u Reeda
Autor: Joooooe
11 lip 2025
Raina "Hej, Reed, tutaj!" zawołałam do mojego brata i poczułam, że chyba połowa kawiarni się odwróciła, żeby mi się przyjrzeć. Nieszczególnie mnie to obchodziło. Po prostu cieszyłam się, że widzę mojego brata bliźniaka, nawet jeśli wiedziałam, że to tylko na pół godziny, zanim oboje pójdziemy do pracy. "Hej!" odkrzyknął, ostrożnie lawirując między krzesłami z kubkiem kawy w ręku. Wsunął się na krzesło naprzeciwko mnie i westchnął przeciągle. "Jak ten dzień może być już trudny?" zapytał mnie, choć wiedziałam, że to pytanie retoryczne. "Co się stało?" zapytałam, sprawdzając zegarek. Była dopiero ósma rano, ale wiedziałam, że mój brat zdążył już wplątać się w coś poważnego. Wielu klientów, których reprezentował, było za granicą, co oznaczało, że poważne gówno mogło się wydarzyć w nocy, a on nie wiedziałby o tym, dopóki nie obudziłby się i nie sprawdził wiadomości rano. "Wygląda na to, że Marco chce przyspieszyć rozprawę o kilka tygodni" wyjaśnił. "Coś o weselu w rodzinie? Nie jestem pewien. To oznacza, że wszystko musi wejść na wyższe obroty na jakiś czas." "Tak, a ty po prostu tak bardzo nie lubisz więcej pracować" droczyłam się. Uśmiechnął się do mnie. "Czy to tak oczywiste?" "Jesteś pracoholikiem" powiedziałam mu. "Nie wiem, po kim to masz." "Tak, jakbyś ty nie spędzała całego dnia, każdego dnia robiąc więcej niż musisz" odparował. Uśmiechnęłam się i podniosłam ręce. "Hej, dla grzesznych nie ma odpoczynku, prawda?" "Raina, jesteś weterynarzem" powiedział. "Nie sądzę, żebyś mogła być bardziej odległa od grzechu, nawet gdybyś się starała." Wzięłam łyk kawy. Miał rację. Przypuszczam, że oboje mieliśmy prawdopodobnie najbardziej stereotypowe prace dla dobroczyńców, jakie tylko można było wymyślić. Ja byłam weterynarzem, a on prawnikiem, który harował, żeby przedstawiać sprawy, które były ignorowane, przed sędziami, którzy mogli ich rzeczywiście wysłuchać. Mimo że był ode mnie młodszy — o dziesięć minut — mieliśmy taką samą chęć, żeby próbować uczynić świat lepszym miejscem. "Powinieneś wziąć więcej wolnego od pracy" powiedziałam mu, grając zatroskaną starszą siostrę. Prawie się nie widywaliśmy, biorąc pod uwagę, jak wymagające były nasze prace przez cały czas, i musiałam wcisnąć całą moją matczyną troskę o niego w te pół godziny, kiedy codziennie rano piliśmy kawę. "I ty też powinnaś, ale żadne z nas tego nie zrobi, prawda?" powiedział. Wzruszyłam ramionami. "Fajny pomysł, chociaż, prawda?" "Fajny pomysł" powiedział. "Wiesz, że jestem z ciebie taka dumna" powiedziałam mu, jakbym nie mówiła mu tego za każdym razem, kiedy wypiłam więcej niż jeden kieliszek wina. "Wiem." Uśmiechnął się, wyciągnął rękę i ścisnął moje ramię. "Z wzajemnością." "Możesz faktycznie wypowiedzieć te słowa, 'Jestem z ciebie dumny', wiesz?" powiedziałam żartobliwie. Przechylił głowę w moją stronę. "Ok, zacznę wyrażać swoje emocje mniej więcej wtedy, kiedy ty zaczniesz brać więcej wolnego od pracy. Umowa?" "Umowa." Pogawędziliśmy trochę o pogodzie i plotkowaliśmy o parze, którą zwykle widywaliśmy tutaj codziennie, a która nie pojawiła się od kilku dni. Czy się rozstali? Uciekli z innymi ludźmi? Sama nie miałam prawie żadnego życia randkowego, więc największe emocje czerpałam z rozmawiania o tym, co mogło się stać z zupełnie obcymi ludźmi. Smutne? Z pewnością. Ale było to również zabawne i dokładnie to odwrócenie uwagi, którego potrzebowałam, zanim rzuciłam się na głowę w długi dzień pracy, który mnie czekał. Pożegnaliśmy się uściskiem w drzwiach, a następnie ruszyliśmy do naszych biur. Ja nie miałam daleko do mojego, ale Reed lubił biegać do swojego, żeby wcisnąć trening. Nie wiedziałam, skąd bierze motywację, żeby skupić się na utrzymywaniu formy. Najwięcej, co mogłam zrobić, to biegać po klinice weterynaryjnej przez cały ranek i mieć nadzieję, że wystarczy to na zarobienie na paczkę chipsów, którą praktycznie pochłaniałam z popołudniową kawą, żeby utrzymać się na chodzie. Dotarłam do kliniki tuż przed jej otwarciem. Dzięki Bogu, Hannah była na miejscu, żeby mi otworzyć. Była naszym technikiem i recepcjonistką w jednym, a przynajmniej musiała się tego podjąć po tym, jak Rita, moja partnerka biznesowa, poszła na urlop macierzyński. Od kiedy tak samolubnie poszła urodzić dziecko, wszystko było non stop szalone, ale jeśli mam być szczera, to właśnie tak lubiłam. "Dzień dobry" zawołałam, wrzucając torbę do prowizorycznego pokoju personelu, który przerobiliśmy z małej szafy obok drzwi. "Dzień dobry!" odkrzyknęła, zawsze radosna, nawet w obliczu napiętego harmonogramu, który mieliśmy dzisiaj. Było niezwykle tłoczno jak na poniedziałek i mogłam być pewna, że dostanę kilka wezwań w nagłych wypadkach w ostatniej chwili, czy nam się to podobało, czy nie. "Udany weekend?" zapytałam ją, idąc się ogarnąć i przygotować zaplecze dla naszego pierwszego gościa. "Co to znowu weekend?" zapytała Hannah, krzywiąc się. "Chyba o nich zapomniałam, odkąd Rita odeszła." "Tak, ja też" zgodziłam się. Zamawiałam nowe zapasy przez cały weekend, jedząc posiłki z mikrofalówki, mając nadzieję, że nie zabraknie nam gówna przed końcem miesiąca, kiedy wszystkie nasze płatności zostaną zrealizowane. Wiedziałam, że powinnam poświęcić więcej czasu dla siebie, ale po prostu tak to nie działa w tej pracy. I zupełnie mi to odpowiadało.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Wizyta u Reeda – Przypadkowo cała ja | Czytaj powieści online na beletrystyka