Trzy tygodnie po tym, jak Elira awansowała na jego osobistą pokojówkę, posiadłość Valeriusów odwiedził Vargo Valerius.
Vargo przyniósł kilka akt od Kaelara Valeriusa, by przekazać je Zarekowi Valeriusowi. Kaelar surowo nakazał Vargo przekazać je bezpośrednio do rąk Zareka.
Ale kiedy kamerdyner Bram poinformował go, że Zareka nie ma jeszcze w domu, Vargo nie miał innego wyjścia, jak tylko na niego poczekać.
Usiadł więc na kanapie i przeglądał coś w internecie w swoim telefonie.
– Sok, proszę pana. – Ponieważ Tessa była zajęta zmywaniem naczyń, to Elira przyniosła sok Vargo Valeriusowi. Żadna z pokojówek nie miała o nim zbyt dobrego zdania.
Vargo był bardzo upadłym smokiem. Był kobieciarzem i był uzależniony od narkotyków. Kiedy usłyszał kobiecy głos, gwałtownie odwrócił głowę w kierunku, z którego dobiegał.
Gdy zauważył stojącą przed nim pokojówkę ze szklanką soku, na sekundę zapomniał jak się oddycha.
Elira była piękna. Choć nie starała się stroić, jej uroda przyciągała do niej każdego. Miała w sobie naturalny blask.
Vargo był zahipnotyzowany pięknem Eliry. Złapał ją za nadgarstek zamiast za szklankę z sokiem, którą mu podawała.
Elira wpadła w panikę, widząc zachowanie Vargo.
– Proszę pana, proszę mnie puścić – jej siła fizyczna nie mogła równać się z jego. Nie mogła się uwolnić, gdy on odmawiał wypuszczenia jej z uścisku.
– Piękna – powiedział, patrząc na nią, i zaczął przesuwać wierzchem drugiej dłoni po linii jej szczęki i szyi.
– Proszę pana! – powiedziała głośno Elira, gdy jego dłoń miała powędrować w dół po bokach jej piersi.
Vargo w ogóle nie zareagował na jej szamotaninę. Był zajęty pożeraniem jej wzrokiem i molestowaniem jej.
Wtedy to Vargo otrzymał cios w szczękę, co sprawiło, że jego uścisk ześlizgnął się z Eliry. Vargo stracił równowagę i upadł na podłogę.
Elira spojrzała na Zareka, który kipiał ze złości. Odsunęła się od Vargo i stanęła za Zarekiem.
– B... B... Bracie – wyjąkał żałośnie Vargo.
Zarek pochylił się nieznacznie i pociągnął Vargo za kołnierz. Teraz stopy Vargo zwisały w powietrzu.
Zarek podniósł Vargo na wysokość swoich oczu, aby przekazać mu ostrzeżenie głośno i wyraźnie. Ponieważ Vargo miał tylko sześć stóp wzrostu, jego stopy oderwały się od ziemi, gdy Zarek podniósł go na swoją wysokość.
– Jeśli kiedykolwiek jeszcze raz jej dotkniesz, zabiję cię – Zarek posłał Vargo mordercze spojrzenie.
Vargo trząsł się ze strachu pod wpływem spojrzenia Zareka. Nigdy nie widział go tak wściekłego. Zarek był zawsze chłodny, a nawet jego groźby były wypowiadane z zimną krwią. Ale spojrzenie, którym go teraz obdarzał, było lodowate. Vargo obawiał się, że zaraz zamarznie w miejscu.
– J... Ja przepraszam, bracie. P... proszę, zostaw mnie – błagał żałośnie Vargo.
Zarek puścił go, a Vargo upadł na ziemię, patrząc na Zareka z trwogą.
– Wynoś się – warknął Zarek.
Vargo cofnął się pospiesznie i niemal wyczołgał z rezydencji. Był śmiertelnie przerażony.
Zarek spojrzał na Elirę, która stała oszołomiona.
– Nic ci nie jest? – zapytał łagodnie.
– Tak, wszystko w porządku – odpowiedziała, wciąż drżąc ze strachu.
Zarek zostawił ją samą i poszedł na górę do swojego pokoju.
Zarek położył swoje akta na stoliku i wyszedł, stając na balkonie.
„Co do diabła się ze mną stało? Dlaczego zapałałem takim gniewem, gdy zobaczyłem, że Vargo dotyka Eliry? Wpadłem we wściekłość. Mój umysł był nastawiony na zabicie Vargo. Co właściwie się stało?”, pomyślał Zarek zdezorientowany.
– Kawa, proszę pana – Elira podała mu kawę i jak zwykle zaczęła zdejmować mu marynarkę, a następnie krawat i rozpinać guziki koszuli.
– Resztę zrobię sam – zatrzymał ją, gdy miała mu zdjąć koszulę.
Elira skinęła głową i odwróciła się, by wyjść, ale zatrzymała się i znów stanęła z nim twarzą w twarz.
– Dziękuję – podziękowała mu za to, co dla niej zrobił na dole.
Gdyby nie on, bałaby się nawet pomyśleć, co jego brat mógłby jej zrobić.
Najsmutniejsze było to, że widziała ojca stojącego niecałe dziesięć stóp dalej, gdy jego córka była molestowana, a on nie interweniował i nie próbował jej obronić.
Elira czuła się bezradnie zagubiona. Osoba, którą przeklinała każdego dnia, była tą, która właśnie jej pomogła.
Elira wciąż gapiła się na niego, zatopiona w myślach.
Zarek zauważył jej nieobecne spojrzenie i pstryknął palcami przed jej twarzą, by zwrócić na siebie uwagę.
– Czy jestem aż tak przystojny? Nie potrafisz oderwać ode mnie wzroku? – droczył się z Elirą.
Elira po raz pierwszy niekomfortowo się przed nim zarumieniła.
– Ja... – Próbowała wytłumaczyć, ale nie mogła znaleźć właściwych słów.
– W porządku, jestem świadomy swojego uroku – kontynuował droczenie się z nią.
Elira zmrużyła oczy z wyrazem twarzy mówiącym „tak ci się tylko wydaje”.
Ale Zarek udał, że tego nie zauważył, tak jak to miał w zwyczaju.
– Bestia – szepnęła. Tym razem w jej głosie dało się słyszeć nutę podziwu.
Zarek zauważył to i ukrył uśmiech.
– Nie przygotowuj dziś dla mnie kolacji. Wychodzę – oznajmił Zarek.
– Dobrze – odpowiedziała i zostawiła go samego.
Zarek stał tam samotnie przez długi czas, nie mogąc wymazać z pamięci obrazu Vargo molestującego Elirę.
„Dlaczego tak na mnie działasz, Eliro?”, pomyślał bezradnie.
Z drugiej strony Vargo wciąż myślał o tym, jak piękna jest Elira.
Wyciągnął telefon z kieszeni i zadzwonił do strażnika, którego jego matka umieściła w posiadłości Valeriusów, by szpiegował Zareka.
– Słucham, proszę pana – głos powitał Vargo po drugiej stronie słuchawki.
– Potrzebuję pełnych informacji o pokojówce, której dzisiaj dotykałem. Jej imię, zdjęcie, skąd pochodzi, wszystko. Nie mów mojej matce o tym, co się dzisiaj wydarzyło. Później przeleję ci trochę pieniędzy – zażądał Vargo.
– Tak jest, proszę pana – zgodził się strażnik i przesłał wszystko, co wiedział o Elirze. Nawet potajemnie zrobił jej zdjęcie.
Vargo otrzymał informacje, o które prosił. Przelał strażnikowi trochę pieniędzy.
Spojrzał na zdjęcie Eliry, która akurat coś czyściła. Jej twarz była wyraźnie widoczna, a oczy miała spuszczone.
– Zaciągnę cię do łóżka i zrujnuję cię, aż mi się znudzisz, Eliro – poprzysiągł.
Następnie Vargo zadzwonił pod inny numer. Był to numer osoby należącej do klanu czerwonych smoków. Czerwone smoki były uważane za mafię zajmującą się narkotykami, handlem żywym towarem, bronią itp. Pomarańczowe smoki były najpotężniejszym klanem. Zielone smoki były starożytne i pełniły rolę kronikarzy.
– Dawno się nie odzywałeś, Vargo. Słyszałem, że boisz się swojego brata – inna osoba naśmiewała się z Vargo.
Pięść Vargo zacisnęła się na kierownicy jego samochodu.
– To nie twój interes – warknął Vargo.
– Dobrze, jak wolisz – czerwone smoki również bały się Zareka. Wiedziały, że jeśli go sprowokują, z łatwością ich zabije.
– Wysyłam ci dane dziewczyny. Gdy tylko ją schwytacie, wyślijcie ją do mnie. Oddam ją, jak z nią skończę. Jest pokojówką w Posiadłości Valeriusów. Najpierw wywabcie ją z rezydencji, a potem porwijcie – rozkazał Vargo.
– Nie mieszaj nas w nic, co ma związek z Posiadłością Valeriusów. Nie chcemy, żeby twój brat deptał nam po piętach – powiedział czerwony smok.
– Powiesz to, jak zobaczysz dziewczynę. Wysyłam ci teraz jej zdjęcie i dane. – Z tymi słowami Vargo rozłączył się.
Gruz był przywódcą czerwonych smoków. To on przed chwilą rozmawiał z Vargo. Spojrzał na dziewczynę, której zdjęcie właśnie przysłał mu Vargo. Wpatrywał się w nią z zachwytem.
– Rozumiem, dlaczego Vargo tak bardzo pragnie ją posiąść. Jest absolutnie piękna – powiedział do siebie Gruz.
– Lorn! – Gruz zawołał swojego zastępcę.
– Tak, szefie? – Lorn zwrócił się do swojego szefa.
Gruz pokazał mu zdjęcie dziewczyny i Lorn również był pod wrażeniem.
– Powiedz mi, że po nią ruszamy – powiedział Lorn, a jego głos przepełniało pożądanie.
– Jest teraz w Posiadłości Valeriusów – wyjawił Gruz.
Lorn natychmiast zbladł.
– To nie jest dobry pomysł – powiedział Lorn do Gruza.
– Wiem. Ale ona jest tam tylko pokojówką. Wyślę ci numer jej babci. Podsłuchaj tę linię i zadzwoń jako sąsiad czy coś. Powiedz jej, że jej babcia jest chora i musi szybko przyjechać – zaplanował Gruz.
Lorn uśmiechnął się szeroko.
Dopóki będzie z dala od Posiadłości Valeriusów, powinno być dobrze, pomyślał Lorn.
– Robi się, szefie – zasalutował i wyszedł.
















