Przypadkowo naznaczona przez Smoczego Króla

Przypadkowo naznaczona przez Smoczego Króla

Autor: Penelope Astley

Złapany
Autor: Penelope Astley
29 kwi 2026
"Hej stary, gdzie jesteś? Nie przyjdziesz dziś do pracy?" – zapytał Zareka przez telefon jego przyjaciel, Ronan. 'Jesteś już najbogatszym człowiekiem na ziemi. Nawet twoje wnuki mogłyby żyć dostatnio z pieniędzy, które zarobiłeś. Więc przestań biec i zacznij szukać przeznaczonej, Zareku' – słowa Kaelara Valeriusa odbijały się echem w jego głowie. "Zarek, jesteś tam jeszcze?" – zapytał Ronan przyjaciela. To było zupełnie nie w stylu Zareka, żeby opuścić dzień w pracy. "Tak stary, jestem tu" – odpowiedział Zarek w roztargnieniu. "Nie przyjdziesz dzisiaj?" – Ronan powtórzył swoje pierwsze pytanie. "Nie, dziś nie przyjdę. Powiedz mojemu asystentowi, Barekowi, by przekazał mi ważne dokumenty i anulował wszystkie spotkania" – poinstruował Zarek Ronana. Ronan na moment zaniemówił w szoku. 'Co mu się stało? Smoki zazwyczaj nie chorują. Czy to z powodu jego przeznaczonej?' – pomyślał z niepokojem. "Wszystko z tobą w porządku?" – zapytał troskliwie Ronan. Zarek usłyszał troskę w głosie przyjaciela. "Wszystko w porządku, Ronanie, po prostu nie mam ochoty dzisiaj przychodzić" – odpowiedział Zarek. "Czy to z powodu twojej przeznaczonej?" – zapytał w końcu Ronan. Miał dość chodzenia wokół tematu z przyjacielem. Lepiej stawiać sprawy jasno. Zarek milczał. 'Nie pozwól nikomu się zmusić, Zareku' – przypomniały mu się słowa ojca. "Udało ci się dowiedzieć czegoś o osobie, która mnie odurzyła?" – zapytał Zarek, unikając odpowiedzi na pytanie. Ronan postanowił na razie odpuścić ten temat. "Nie stary, ludzki służący, który ci usługiwał, niczego nie pamięta. Czytałem w jego myślach. Ktoś go zahipnotyzował i wymazał mu pamięć zaraz po wykonaniu zadania. Twoja macocha nie uważała, by istniała potrzeba zainstalowania kamer monitoringu gdziekolwiek. Więc jesteśmy tu w martwym punkcie" – odpowiedział Ronan. "Osobą, która mi to podała, jest kobieta. Chcą zapędzić mnie w kozi róg i zmusić, bym przyjął ją jako moją przeznaczoną" – Zarek analizował sytuację. "Całe szczęście dla ciebie ich plan nie wypalił, a ty skończyłeś z kimś innym" – powiedział z ulgą Ronan. "Taak..." – tylko tyle odparł Zarek. Jej głos, jej usta, jej ciało – to było wszystko, o czym ostatnio pamiętał. "Czekaj, czy zauważyłeś, żeby ktoś za mną szedł, gdy opuszczałem przyjęcie? Ten, kto mnie odurzył, z pewnością miał na oku moje działania. Musieliby być blisko mnie, aby w każdej chwili móc zareagować, gdy narkotyk zacznie działać. W ten sposób przespałbym się wyłącznie z tą osobą, a nie z kimś innym" – dedukował Zarek. "Masz rację, stary. Wracając pamięcią do tamtej nocy, widziałem tylko, że twoja przyrodnia siostra, Vexia, podążała za tobą. Wtedy nie zwróciłem na to uwagi" – przypomniał sobie Ronan. Zarówno Ronan, jak i Zarek doszli do tego samego wniosku. "Więc..." – zawahał się Ronan. "To Vexia jest winna" – dokończył za niego Zarek. "Ale nie możesz ich oskarżyć bez żadnych dowodów. Twojemu ojcu mogłoby być przykro" – Ronan wskazał na oczywisty fakt. Dłoń Zareka zacisnęła się na kierownicy. "Mój ojciec jest powodem, dla którego przymykałem oko na większość ich wad. Gdybym tylko dostał w swoje ręce cokolwiek, co dowodzi winy Vexii, tym razem bym jej nie przepuścił. Dałbym jej cenną lekcję" – Zarek zazgrzytał zębami. "Dobrze, że ich plan się nie powiódł" – mruknął Ronan. "Taak..." – zgodził się Zarek. W Posiadłości Valeriusów to Elirze przydzielono obowiązek sprzątania pokoju pana Valeriusa. Jako że wszyscy uważali go za przerażającego, woleli trzymać się od niego jak najdalej. Elirze jednak nie przeszkadzała ta praca. W pewnym sensie zajmowała czymś jej umysł. Elira zwróciła uwagę na stojący zegar, powieszony nad drzwiami do pokoju pana Valeriusa. Nie działał. 'Czy wyczerpała się bateria? Muszę ją wymienić?' – pomyślała. Przysunęła krzesło i stanęła na nim, upewniwszy się, że drzwi do pokoju są zamknięte. Elira zaczęła sprawdzać zegar i odkryła, że bateria rzeczywiście jest martwa. Wymieniła baterię i czyściła zegar, kiedy ktoś niespodziewanie otworzył drzwi z zewnątrz. Elira straciła równowagę na krześle i właśnie miała upaść z krótkim piskiem, gdy para silnych ramion złapała ją, zanim zdążyła uderzyć o ziemię. Zarek był zaskoczony, gdy po otwarciu drzwi do połowy zablokowały się, a zza nich wypadła jakaś dziewczyna. Złapał ją całkowicie instynktownie. Dziewczyna zaciskała oczy, jakby przygotowując się na ból po uderzeniu w podłogę. Jej skóra była nieskazitelna, a jego uwagę natychmiast przyciągnęły jej usta. Różowe usta, przypominające swoim kształtem łuk, były mocno zaciśnięte w grymasie. 'Wyglądają jak usta mojej przeznaczonej' – przeszło mu przez myśl. Od razu jednak odrzucił ten pomysł. 'Co się z tobą dzieje? Widzisz swoją przeznaczoną w każdej dziewczynie, na którą spojrzysz' – zbeształ samego siebie. Elira powoli otworzyła oczy, gdy nie poczuła żadnego bólu. Zobaczyła wpatrującą się w nią parę ciemnobrązowych oczu. Elira od razu uświadomiła sobie, do kogo należy ta przystojna twarz i to chłodne spojrzenie. "Panie Valerius" – wyszeptała z przerażeniem. Zszokowany szept dziewczyny wyrwał Zareka z zamyślenia; powitały go najpiękniejsze oczy, jakie kiedykolwiek widział w swoim życiu. Odcień zieleni w jej oczach był tak wyjątkowy i piękny, że nigdy wcześniej nie spotkał się z czymś takim. Oczy otoczone długimi, czarnymi rzęsami nadawały jej wręcz niewinną aurę. Z jakiegoś powodu w Zareku obudził się instynkt obronny. 'Co ty wyrabiasz, Zarek? Masz już przeznaczoną' – upomniał samego siebie i natychmiast puścił dziewczynę. "Bardzo pana przepraszam, panie Valerius, nie wiedziałam, że tak szybko pan wróci. Ja..." – Zarek przerwał paniczny słowotok dziewczyny piorunującym spojrzeniem. "Potrzebuję kawy" – rozkazał Zarek chłodnym i ostrym tonem. "Dobrze" – odpowiedziała cicho Elira i natychmiast opuściła pokój, ale gdy tylko zrobiła kilka kroków za próg, przypomniała jej się o krześle, które nadal stało w przejściu. Zajrzała do środka, powoli przestawiła krzesło z powrotem na jego miejsce i odeszła, zanim zdążył ją znowu zobaczyć. Tessa spojrzała na zmieszaną Elirę. "Co się stało?" – Tessa zapytała Elirę. Z jakiegoś powodu Elira postanowiła nie dzielić się tym, co wydarzyło się w tamtym pokoju z nikim innym. "Nic, pan Valerius wrócił" – powiedziała zamiast tego i zaczęła przygotowywać mu kawę. Elira bała się znowu wejść do jego pokoju. Nikt jednak nie był chętny, by ją zastąpić. Wzięła więc głęboki oddech i weszła do pokoju, by podać mu kawę. Elira dostrzegła pana Valeriusa siedzącego na balkonie i pracującego na swoim laptopie. Zbliżyła się do niego cicho i powiedziała łagodnym tonem. "Proszę pana, pana kawa". Zarek, który był pochłonięty aktami na laptopie, oderwał wzrok, żeby zabrać kawę, jednak przez przypadek spojrzał na twarz Eliry. "Ty... Gdzie jest ta pokojówka, która codziennie przynosi mi kawę?" – warknął na nią Zarek. Elira spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami. 'Jak mam powiedzieć temu potworowi, że to właśnie ja?' – pomyślała z zaniepokojeniem. "Jesteś głucha? Nie słyszysz? Pytam cię o coś" – Zarek spojrzał ze złością na niezgrabną pokojówkę. "To ja, proszę pana" – szepnęła Elira. Nie chciała go rozzłościć jeszcze bardziej, niż już to zrobiła. Zarek pomyślał, że usłyszał, jak mówi coś w stylu 'to ja'. Jakim cudem ta niezdarna dziewczyna mogła być tą samą wytworną pokojówką, która zazwyczaj go obsługuje? – pomyślał kpiąco. "Słucham?" – zapytał ponownie. Elira traciła resztki cierpliwości. Gdyby nie ten głupi tatuaż smoka, nie musiałaby tu w ogóle pracować jako pokojówka. Sama w sobie była bogata. "Powiedziałam, że to ja, proszę pana. Jestem tą, która przygotowuje panu jedzenie, sprząta pana pokój i podaje kawę" – odpysknęła Elira. Zarek był zaskoczony jej odpowiedzią. Ale jeszcze bardziej zadziwił go ton, w jakim to powiedziała. "Jak śmiesz?" – Zarek groźnie na nią spojrzał. Elira zrozumiała swój błąd i natychmiast spróbowała to naprawić. "Nie usłyszał mnie pan za pierwszym razem. Dlatego powiedziałam to głośniej za drugim" – wytłumaczyła się Elira nieśmiałym, niewinnym tonem. Zarek nie dawał się tak łatwo zwieść jej tłumaczeniom. Gdyby nie jej kawa, wyrzuciłby ją z pracy na miejscu. Jednak nadal mógł sprawić, by pożałowała swoich słów, pomyślał z satysfakcją. "Więc to ty zajmujesz się moimi rzeczami?" – zapytał leniwie. Coś w jego tonie wzbudziło w Elirze podejrzenia. 'Co on knuje?' – pomyślała ze strachem. "Tak, proszę pana" – tak czy inaczej, odpowiedziała mu potulnie. "Hmm, w takim razie weź wszystkie moje garnitury i wyprasuj je, jeden po drugim" – poinstruował ją. Elira: Zamarła w bezruchu. Jego garderoba była wielkości całego jej pokoju. Miał mnóstwo garniturów. Jak miała to wszystko wyprasować? – pomyślała przerażona. "Pospiesz się, potrzebuję ich do dzisiejszego wieczoru" – powiedział specjalnie w ten sposób, by ją pospieszyć. Elira natychmiast wzięła się w garść.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Złapany – Przypadkowo naznaczona przez Smoczego Króla | Czytaj powieści online na beletrystyka