– Zarek, spójrz na mnie. Zupełnie nie jestem ubrana, by tam wejść. Ty idź, ja posiedzę w samochodzie – powiedziała z zawstydzeniem.
Zarek jednak nie widział nic złego w tym, jak była ubrana.
Jej sukienka wydawała mu się idealna. Jej twarz była zadbana i pozbawiona ciężkiego makijażu. Jej usta w kształcie łuku Kupidyna były naturalnie różowe i miękkie, lśniące jak promienie słońca padające na jej t
















