Zarek wyciągnął z kieszeni spodni kilka grubych, żółtozielonych liści. Delikatnie rozgniótł je w swoich wielkich dłoniach, aż zaczęła z nich sączyć się zielonawa ciecz.
Następnie delikatnie rozsmarował płyn na jej czole, nosie i brodzie.
Elira spojrzała na niego z wdzięcznością.
„Myślałam, że wszystkie smoki są złe”, pomyślała.
Babcia zawsze ostrzegała ją, by trzymała się od nich z daleka. Smoki b
















