Zarek poleciał dokładnie w to samo miejsce, w którym spotkał swoją przeznaczoną. Rozejrzał się, próbując znaleźć coś, cokolwiek, co mogłoby do niej należeć. Ale nic nie znalazł. Z jakiegoś dziwnego powodu przed oczami mignęła mu twarz Eliry.
„Tchórz”, szepnęła.
To jedno słowo nie dawało mu spokoju. Wrócił do domu po północy i znalazł Elirę w tym samym miejscu, w którym ją zostawił. Spojrzał na jej zasiniony policzek. Położył dłoń na jej miękkim policzku i siniak natychmiast się zagoił, jakby nic się nie stało.
Następnie uleczył ślady swoich dłoni wokół jej szyi.
„Głupia dziewczyno, nie wiesz, kiedy przestać i trzymać język za zębami. Ten twój niewyparzony język wpędzi cię w kłopoty”, pomyślał z delikatnym, opiekuńczym uczuciem.
„Skoro jesteś gotowa zrobić wszystko dla swojego ojca, zobaczmy, gdzie leży twój punkt krytyczny. Chcę zobaczyć, jak daleko mogę posunąć naszą grę w kotka i myszkę”, pomyślał z uśmiechem.
Następnego ranka Elira przynosi Zarekowi poranną kawę.
– Kawa, proszę pana – mówi uprzejmie.
Zarek wyciera pot z twarzy po treningu, który skończył kilka minut temu.
Zarek bierze kawę i zaczyna popijać. Właśnie gdy Elira ma zamiar wrócić, woła ją.
– Słucham? – mówi, nie mogąc zrozumieć, dlaczego ją zatrzymał.
– Przygotuj mi kąpiel – mówi swobodnie, jakby to było codzienne zjawisko.
Elira wygląda na zdezorientowaną i zdziwioną.
„Wiem, że nie powinnam była tego wszystkiego wczoraj mówić. Czy to konieczne, by ta bestia mnie karała?”, mruczy w myślach, ale zachowuje na twarzy przyjemny wyraz.
Zarek patrzy na nią, wciąż tam stojącą, i unosi brwi.
– Nie rozumiesz prostego angielskiego? – powtarza jej słowa z zeszłej nocy.
Elira posyła mu mordercze spojrzenie i odwraca się, by wykonać jego polecenie.
„Wiem, że robi to celowo. Chce mnie dalej dręczyć. Tyran, bestia”, przeklina go, przygotowując mu kąpiel.
Kiedy kończy, wychodzi, by go o tym poinformować.
Zarek skończył kawę i wpatruje się w dzicz przed sobą.
– Kąpiel gotowa, proszę pana – mówi z tyłu Elira.
– Dobrze, przygotuj mi ubrania, podczas gdy ja będę się kąpał, a potem przynieś moje śniadanie na górę. Zjem w swoim pokoju – rozkazuje i wchodzi do łazienki, zostawiając za sobą zszokowaną Elirę.
„Dlaczego musisz otwierać swoją niewyparzoną gębę i stwarzać sobie problemy, Eliro?”, przeklina samą siebie.
Elira przygotowuje mu ubrania do przebrania po kąpieli i schodzi na dół, by przynieść mu śniadanie.
Zanim wchodzi do jego pokoju ze śniadaniem, on stoi tam i rozmawia przez telefon w samych spodniach, a guziki jego koszuli są całkowicie rozpięte.
Elira zgrabnie układa jego śniadanie na stoliku kawowym i ma zamiar wyjść, gdy on pstryka na nią palcami.
Gniew Eliry natychmiast zapłonął, ale utrzymała go pod kontrolą.
– Słucham – mówi fałszywie słodkim głosem.
Zarek wygląda na rozbawionego.
– Chodź zapiąć mi koszulę – powiedział swobodnie i wznowił rozmowę telefoniczną.
Brwi Eliry zmarszczyły się z tłumionego gniewu.
Powoli zbliża się do niego i zaczyna zapinać jego koszulę od dołu. Ta pozycja wydaje się tak intymna, a ona poczuła się niekomfortowo.
Gdy tylko podeszła, by zapiąć jego koszulę, zapach jaśminu uderzył w jego nozdrza. Na sekundę zapomniał, o czym rozmawia przez telefon. Wkrótce potrząsnął głową i wrócił do rozmowy.
Kiedy kończy, odwraca się, by wyjść. Zarek zatrzymuje ją, chwytając ją za przedramię.
Elira patrzy na niego wzrokiem mówiącym „I co teraz?”.
Zarek wskazuje na swój krawat.
Elira zgrzyta zębami i zawiązuje mu krawat na szyi, w dość ciasny węzeł.
Zarek poczuł, że zaraz udusi go tym krawatem.
– Coś jeszcze, proszę pana? – Elira nie mogła powstrzymać się od sarkastycznych słów.
Zarek spojrzał na nią z zadowoleniem.
– Myślałem, żeby cię odesłać. Ale skoro zapytałaś tak słodko, myślę, że mogłabyś mnie nakarmić – oznajmił i odwrócił się od niej, by usiąść na kanapie.
Gdy tylko się odwrócił, Elira uniosła pięść, by go uderzyć. Ale opuściła ją, gdy on znów spojrzał w jej stronę.
Elira nałożyła mu na talerz jajecznicę i tosty. Wzięła widelec i zaczęła go karmić.
Gdy skończył, kazał jej wytrzeć mu usta. Następnie pomogła mu założyć marynarkę i zaniosła jego dokumenty i laptopa na dół, do jego samochodu.
Po tym, jak usiadł za kierownicą, położyła jego rzeczy na siedzeniu pasażera i odwróciła się, by wejść do środka z przyjemnym uśmiechem na twarzy.
– Eliro – zawołał ją.
Jej uśmiech natychmiast zrzedł.
„Co ci się teraz przypomniało?”, pomyślała z niechęcią.
– Dzisiaj posprzątasz mój pokój i odkurzysz kurz. Chcę, żeby lśnił – z tymi słowami na pożegnanie, zostawił ją w swoim lusterku wstecznym.
– Bestia – przeklęła go głośno.
Ale natychmiast rozejrzała się wokoło, przerażona, że jej ojciec mógł ją usłyszeć.
Westchnęła z ulgą, gdy nikogo nie zauważyła.
– Dzięki Bogu – szepnęła i weszła do środka, by dokończyć pracę.
Elira zaczęła sprzątać jego pokój. Sprząta jego pokój każdego dnia. Ale po sposobie, w jaki wspomniał o tym w szczególności, wiedziała, że chciał, by wysprzątała każdy centymetr jego pokoju. Elira skończyła sprzątanie blisko trzeciej po południu.
Później uprała jego pościel i zmieniła na nowy komplet. Podlała rośliny na jego balkonie, a po późnym obiedzie zaczęła pracę nad kolacją.
Zarek był dziś w dobrym nastroju. Nawet Ronan zauważył dobry nastrój swojego przyjaciela.
„Jeśli dzień odpoczynku robi coś takiego z człowiekiem, to ja powinienem wziąć tydzień wolnego”, pomyślał Ronan.
Zarek nie mógł się doczekać powrotu do domu. Chciał dalej dręczyć Elirę. Skończył pracę wcześnie i popędził do domu jak dziecko otwierające swój prezent urodzinowy.
Zobaczył Elirę pracującą w kuchni.
– Eliro – zawołał ją i podał jej swoje dokumenty.
– Przynieś je na górę – rozkazał.
Elira spojrzał na ojca, który stał w pobliżu głównych drzwi, i bezradnie podążyła za Zarekiem.
Zarek usiadł na kanapie i spojrzał na Elirę.
– Zdejmij mi krawat – powiedział swobodnie.
Elira spojrzała na niego ze złością.
Ale i tak zdjęła mu krawat i rozpięła koszulę.
– Przygotuj mi kąpiel.
– Eliro, przynieś to.
– Eliro, przynieś mi wodę.
– Eliro, wyczyść to.
– Eliro, przynieś moją kolację.
– Eliro, nakarm mnie.
– Eliro, pomasuj mi stopy.
– Eliro, przykryj mnie kocem.
Zarek wołał ją o każdą najdrobniejszą rzecz ponad sto razy.
Zmuszał ją do robienia wszystkiego, aby wyprowadzić ją z równowagi. Miała dość, kiedy poprosił ją, by przykryła go kocem.
– Chcesz, żebym zaśpiewała ci też kołysankę? – warknęła.
Zarek był w końcu usatysfakcjonowany.
– Nie – odpowiedział z uśmieszkiem.
Elira opuściła jego pokój, weszła do swojego i nieco głośniej zamknęła łączące je drzwi.
Przez cały ten czas Zarek uśmiechał się z satysfakcją.
Elira kipiała ze złości.
To samo powtarzało się przez kilka następnych dni.
Po dwóch tygodniach jego polecenia stały się tak przyziemne i liczne, że Elira nie miała w ciągu dnia ani sekundy, by usiąść.
– Czego ty właściwie chcesz? – Elira miała dość i zapytała go, czego chce.
– Słucham? – Zarek udawał głupiego.
Przez te ostatnie dwa tygodnie tak dobrze bawił się dręcząc ją. Nie rozumiał, czy to jej obecność, czy sposób, w jaki na niego warczała, sprawiały, że robił wszystko, aby tylko wyprowadzić ją z równowagi.
Ale podobał mu się jej temperament. Nikt w całym jego życiu nie odważył się traktować go w ten sposób. Jej wybuchowy charakter był jak powiew świeżego powietrza.
– Nie udawaj, że nie wiesz, o czym mówię – warknęła na niego Elira.
– Ten twój niewyparzony język, tsk, tsk. To właśnie on sprowadza na ciebie kłopoty – zasugerował Zarek.
Elira natychmiast zrozumiała, że to jego zemsta za tamtą noc.
– Przekroczyłam granicę, a ty za to mnie dusiłeś. Jeśli ja nie mam racji, to ty też jej nie masz. Bycie milionerem nie zmazuje twoich błędów – argumentowała Elira.
– Bycie mną może zmazać wiele rzeczy, skarbie – odpowiedział leniwie.
– Co chcesz, żebym zrobiła? Kiedy przestaniesz? – zapytała ze złością.
– Przestanę, kiedy mi się znudzi – z tymi słowami zostawił ją wpatrującą się w niego z otwartymi ustami na jego balkonie.
– Bestia – przeklęła głośno.
– Jestem smokiem, skarbie – zadrwił z wnętrza swojego pokoju.
Mimo swoich drwin, następnego dnia już jej tak bardzo nie dręczył. Ale przyzwyczaił się do tego, że go ubierała. To była jedna z tych rzeczy, z których nie planował zrezygnować.
















