Elira przeklęła Zareka w myślach i ruszyła w stronę jego garderoby, by spełnić jego rozkaz.
Gdy otworzyła drzwi i weszła do środka, wielkość pomieszczenia wprawiła ją w osłupienie.
Jego marynarki wisiały po jednej stronie, a koszule po drugiej. Starannie ułożone według kolorów. Jego krawaty wisiały na osobnym, wymyślnym wieszaku. Z kolei jego prawie sto par butów było starannie wypolerowanych i ustawionych na stojaku na buty.
Elira wyszła z garderoby i drgnęła z zaskoczenia, zastając Zareka Valeriusa stojącego tuż przed nią.
Zarek spojrzał na nią chłodno i zwrócił uwagę na jej puste dłonie.
"Gdzie są moje ubrania?" – warknął na nią.
'Bestia, tyran' – Elira przeklęła go w duchu. Ale posłała mu uprzejmy uśmiech.
"Panie Valerius, wszystkie pana ubrania są już starannie wyprasowane i poukładane w środku" – powiedziała zadowolona z siebie Elira.
Zarek spojrzał na jej usatysfakcjonowaną twarz i zacisnął zęby.
"Rozumiem" – mruknął i wszedł do garderoby.
Elira wyglądała na zdezorientowaną.
'A teraz co knuje ta bestia?' – pomyślała.
Zarek przyniósł wszystkie swoje ubrania i zrzucił je na podłogę. Stos powiększał się, aż osiągnął wysokość talii Eliry.
Elira w żadnym razie nie należała do niskich. Zarek miał 188 centymetrów, a Elira 173. Jeśli stos sięgał jej talii, to zdecydowanie nie była to mała sterta ubrań. To było gigantyczne.
"Teraz są brudne. Wypierz je, wyprasuj i ułóż starannie dokładnie tak, jak znalazłaś je minutę temu" – rozkazał i wyszedł z satysfakcjonującym uśmiechem na twarzy.
Elira patrzyła na jego oddalające się plecy z otwartymi ze zdumienia ustami.
"Zostało ci tylko 6 godzin" – przypomniał jej Zarek z głębi swojego pokoju, stanowczo zbyt mocno delektując się jej zszokowaną miną.
"Bestia" – przeklęła nieco głośniej Elira.
"Coś mówiłaś?" – odkrzyknął.
"Nie, panie Valerius, powiedziałam Dobrze!" – powiedziała z fałszywą słodyczą.
Zarek obserwował ją kątem oka i zachichotał z rozbawieniem. Nie był pewien, dlaczego dręczenie jej sprawiało mu taką przyjemność.
Elira zniosła ubrania do piwnicy, gdzie znajdowała się pralka i suszarka, cały czas w myślach rzucając w jego stronę wyzwiska.
Załadowała pralkę i poczekała, aż skończy. Następnie przerzuciła wyprane rzeczy do suszarki i ponownie załadowała pralkę.
Powtarzała ten proces jeszcze kilka razy, dopóki wszystko nie zostało zrobione. Potem przystąpiła do prasowania ich wszystkich. Zrobienie wszystkiego zajęło jej ponad 6 godzin.
Pod koniec była całkowicie wyczerpana i głodna. Starannie ułożyła wyprasowane ubrania na wieszakach i zaniosła je na górę, by schludnie powiesić je w jego garderobie.
Gdy miała już otworzyć drzwi garderoby, zatrzymał ją jego głos.
"Co ty robisz?" – zapytał ją gniewnie.
'I co ja znowu zrobiłam, bestio?' – Elira rzucała przekleństwa w myślach, ale utrzymała na twarzy przyjemny uśmiech.
"Dokładnie tak, jak pan prosił, panie Valerius. Układam pana ubrania w garderobie. Wyprałam je i starannie wyprasowałam" – powiedziała z fałszywą słodyczą.
Zarek zauważył gniew w jej oczach. Ale mimo tego odgrywała rolę słodkiej. Człowiek z ogromną dawką odwagi. Czy ona się mnie nie boi? Zupełnie jak moja przeznaczona, która też wcale się mnie nie bała, pomyślał nagle.
'Zamknij się, Zarek. Nie porównuj swojej przeznaczonej do człowieka' – upomniał samego siebie.
Ale ten człowiek obudził jego zainteresowanie. Postanowił dręczyć ją dalej.
"Jak śmiesz wrzucać moje ubrania do pralki? Powinny być czyszczone wyłącznie chemicznie" – warknął na nią.
Twarz Eliry natychmiast zbladła. Wiodła wcześniej proste życie w małej wiosce pośrodku niczego ze swoją babcią. Skąd mogła to wiedzieć? – pomyślała z przerażeniem.
"Powiem Bramowi, żeby obciął ci pensję za 6 miesięcy" – zagroził Zarek, patrząc na jej bladą twarz.
Cieszył się jej nieszczęściem.
'Masz za swoje, skoro do mnie pyskujesz' – pomyślał z dumą.
Gdy tylko Elira usłyszała imię swojego ojca wypowiedziane przez Zareka, wpadła w panikę.
'Jeśli mój ojciec dowie się, że sprawiłam problemy tej bestii, natychmiast odeśle mnie z powrotem do babci'
'Staraj się nie rzucać w oczy, Eliro. Nie zwracaj na siebie uwagi' – słowa jej babci rozbrzmiały w jej głowie.
'Babcia na pewno mnie zabije, jeśli jej planowany smoczy przeznaczony zawiedzie w swoim zadaniu' – pomyślała z grozą.
Zareka bawiło przerażenie w jej oczach, które pojawiło się zaraz po tym, jak tylko wymienił imię Brama.
'Interesujące, nie boi się mnie, ale boi się mojego kamerdynera?' – pomyślał z rozbawieniem.
"Bram!" – Zarek celowo krzyknął na swojego kamerdynera. Drzwi były zamknięte, a jego głos nie był na tyle głośny, by przebić się przez drewno.
"Nie, panie Valerius, proszę nie mówić mojemu ojcu" – poprosiła Elira w przypływie paniki.
'Ojcu?' Teraz nadeszła kolej na zszokowanie Zareka.
"Bram jest twoim ojcem?" – zapytał ze zdziwieniem.
"Pan nie wie?" – Elira wypaliła na głos.
'Głupia, głupia ty i ten twój wielki zadarty nos. Moja babcia miała rację, mój niewyparzony język sprowadzi na mnie kłopoty' – przeklęła samą siebie Elira.
Zarek posłał jej gniewne spojrzenie z powodu tego tonu.
"Bram!" – krzyknął ponownie, by ją nastraszyć.
Elira natychmiast zasłoniła mu usta dłonią.
"Proszę" – tym razem poprosiła go całkowicie szczerze.
Szczere błaganie w jej oczach całkowicie zbiło go z tropu.
"Panie Valerius" – Bram zapukał do drzwi.
'Szef zazwyczaj dzwoni przez telefon na dół. Dlaczego dzisiaj krzyczy? Czy coś jest nie tak? Ciekawe, kto dzisiaj straci pracę?' – zastanawiał się z paniką w głosie Bram.
Zarek spojrzał na jej błagające zielone oczy, które patrzyły na niego z nadzieją. Wymownie skierował wzrok na małą, miękką dłoń, która zasłaniała mu usta.
Elira natychmiast cofnęła dłoń i odsunęła się.
Zarek zazwyczaj nie znosił, gdy ktoś go dotykał. Jednak jej dotyk w ogóle nie wzbudził w nim odrazy. To mocno go zirytowało.
'Masz już przeznaczoną' – przypomniał sobie.
"Wejść" – zaprosił swojego kamerdynera do środka.
Bram spojrzał na rozgrywającą się przed nim scenę i zbladł.
'Co Elira tutaj robi? Czy to ona uraziła pana Valeriusa?' – pomyślał z przerażeniem Bram.
"Eliro? Co ty narobiłaś?" – warknął Bram na swoją córkę. Ale nie odważył się podnieść głosu w obecności Zareka.
'Elira' – Zarek powtórzył w myślach jej imię.
'Zdecydowanie pasuje do jej wyjątkowej osobowości' – pomyślał, zanim zdołał się powstrzymać.
Wrócił do rzeczywistości, gdy zauważył, że Elira desperacko próbuje wymyślić dobrą wymówkę.
"Ojcze, ja... to..." – zająknęła się Elira.
Z jakiegoś powodu Bram nigdy nie lubił spędzać z nią czasu. Zawsze wolał swoją drugą żonę i dzieci zamiast niej. Ona zawsze próbowała mu się przypodobać, jak mała dziewczynka, która pragnie miłości swoich rodziców. Ale Bram zawsze był w stosunku do niej oziębły, a na koniec odesłał ją, by zamieszkała z jego matką i jej babcią.
Tatuaż czy nie, dostała teraz szansę na spędzenie z nim czasu. Nie chciała tego zrujnować. Nawet jeśli miałoby to oznaczać taniec pod dyktando pana Valeriusa.
Zarek postanowił ją uratować.
"Nie zrobiła niczego złego, Bramie. Dlaczego wciąż wszystko z góry zakładasz?" – powiedział leniwie Zarek, cały czas patrząc na twarz Eliry.
Ulgę to była pierwsza rzecz, jaką zauważył na jej twarzy.
"Moje najszczersze przeprosiny, panie Valerius" – powiedział ze wstydem Bram.
'O co w tym wszystkim chodzi?' – zastanawiał się Bram.
"Podoba mi się to, jak obsługuje mnie twoja córka" – powiedział Zarek z nutką sarkazmu, którą usłyszała tylko Elira.
Spojrzała na niego z gniewem, wychylając się zza pleców ojca, który był zwrócony twarzą do Zareka.
Zarek uniósł brew w wyzwaniu.
Elira zamknęła oczy z westchnieniem.
Bram wyglądał na kompletnie zaskoczonego tym oświadczeniem.
"Cieszę się, że mogliśmy panu pomóc, panie Valerius" – powiedział z dumą Bram.
Bram nie martwił się o bezpieczeństwo córki. On, podobnie jak inni, wierzył, że pan Valerius to wymagający człowiek, który zazwyczaj nie ma ochoty tracić czasu na towarzystwo kobiet, a tym bardziej człowieka i służącej, jaką jest jego córka. Więc szczerze wierzył, że jego córka musiała zaimponować panu Valeriusowi swoją ciężką pracą. Bram był ze swojej córki niezwykle dumny.
Elira usłyszała, jak dumny był z niej jej ojciec, a jej serce boleśnie się ścisnęło.
'Jeśli usługiwanie tej bestii sprawia ci radość, ojcze, będę to robić, nawet jeśli tego nienawidzę' – pomyślała z goryczą.
"Chcę ją mianować moją osobistą pokojówką. Przygotuj pokój obok mojego i przenieś tam jej rzeczy. To irytujące wzywać ją za każdym razem, kiedy czegoś potrzebuję."
Słowa Zareka były tak przekonujące, że Bram nie znalazł żadnej wady w jego poleceniu. Natychmiast się więc zgodził.
"Natychmiast przygotuję ten pokój, panie Valerius" – Bram był wręcz uradowany.
Elira straciła dar wymowy. Z tego, co pamiętała, pokój obok niego był połączony z jego pokojem. Z tego pokoju prowadziły drzwi do tamtego, co sprawiało, że ucieczka od tej bestii byłaby niemożliwa. Elira spojrzała na Zareka z furią.
W tym samym momencie Bram odwrócił się twarzą do córki i z czułością pogładził ją po głowie. Oczy Eliry od razu złagodniały.
















