Drugi więzień nie był tak skory do wyjawiania informacji jak pierwszy, skoro król nie przywitał się z nim tak osobiście jak z tamtym.
Gid musiał uciec się do użycia swojego wiernego sztyletu. Wykonywał powolne, płytkie nacięcia, które sprawiały, że wilk wył z bólu, aż w końcu przypomniał sobie ten sam bełkot, co pierwszy. Choć nie widział w tym żadnego znaczenia.
Żaden z nich nie wiedział też nic
















