Dźwięk wycia sprawił, że Kaelie zaczęła rozglądać się wokół. Brzmiało blisko, ale dobiegało ze wszystkich stron. Przenosząc ciężar ciała z nogi na nogę, gorączkowo myślała o swoim kolejnym kroku.
Podążając wzdłuż rzeki, uciekła z miejsca, w którym dotąd przebywała, z pośpiechem brodząc w wodzie. Jej futro nasiąkło wilgocią, gdy woda zmywała krew z jej śnieżnobiałej sierści.
Luna oświetlała rzekę,
















