Rozdział 89
Calla
– O nie, nie, nie, nie, nie! Mam cię! – Podnoszę Rowana w górę, a dźwięk jego chichotu jest najsłodszą muzyką dla moich uszu. – Dokąd myślisz, że idziesz, proszę pana! – Alder piszczy, gdy chwytam go w drugie ramię. Ucieczka przed mamą to w ostatnich dniach nasza ulubiona zabawa. Nie mogę uwierzyć, że dzisiaj kończą roczek. Moje małe drzewka rosną tak szybko i, oczywiście, jako ż
















