Calla
Bezlitosny, przenikliwy wrzask mojego budzika wwierca się prosto w moją czaszkę, wyrywając mnie z tych zaledwie kilku godzin snu bez snów, które udało mi się wyrwać nocy. Jęczę, zarywając twarz głęboko w poduszkę. Na oślep uderzam dłonią w szafkę nocną, wciskając przycisk drzemki z o wiele większą siłą, niż to konieczne. Zapada cisza, lecz jest ona ulotna.
Ciche, uporczywe pukanie dobiega
















