Wymieniona na silniejszego partnera

Wymieniona na silniejszego partnera

Autor: Rosalind Cavendish

Rozdział 2: Nienawidzę cię
Autor: Rosalind Cavendish
13 cze 2026
Perspektywa Elary Tamtego dnia zaniesiono mnie z powrotem do pokoju. Ból i obrazy w mojej głowie niemal mnie zabiły. Przez kolejne trzy dni nie mogłam zwlec się z łóżka. A Conrad ani razu nie pofatygował się, by sprawdzić, co ze mną. Słyszałam, że był zajęty zabieraniem Lilith na przyjęcia i przedstawianiem jej wszystkim swoim ludziom. Wtedy otrzymałam niespodziewany telefon od mojej najlepszej przyjaciółki ze studiów, Hadley. – Hej, Elaro! Chciałam tylko sprawdzić, co u ciebie i czy w przyszłym tygodniu nadal wybierasz się w interesach do Thunderglave Reach. Koniecznie musimy znaleźć czas na spotkanie! Wzięłam płytki, głęboki oddech. Szlag. Prawie o tym zapomniałam. Przez ostatnie kilka lat pracowałam nad ogromnym projektem nieruchomości o nazwie Aurelia Metropolis wraz z firmą z Thunderglave Reach, czyli największą i najpotężniejszą frakcją na świecie. Pierwotnie planowałam pojechać tam w przyszłym tygodniu i podpisać umowę z prezesem Jarkiem. Chciałam też nadrobić zaległości z Hadley i… ewentualnie odwiedzić jej brata. Jej brat, Kaelen Vance, nie był nikim innym jak Alfą Thunderglave Reach, potentatem dominującym w świecie biznesu. Gdyby mógł doradzić mi w sprawie mojego projektu, na pewno bardzo by mi to pomogło. Ale Kaelen Vance był notorycznym kobieciarzem. Słyszałam, że nigdy nie traci czasu na kobiety, chyba że jest zainteresowany seksem. Wiedziałam więc, że spotkanie z Alfą Kaelenem to raczej mrzonka. Ale teraz całkowicie o tym zapomniałam. Przez to, co stało się z Lilith. – Nie wiem, Hadley… Może plany ulegną zmianie. Chyba nie dam rady przyjechać – powiedziałam cicho. – Co? Dlaczego? Nie było sensu ukrywać tego przed najlepszą przyjaciółką. Zakryłam twarz dłońmi i wychlipałam: – …Conrad zostawia mnie dla innej kobiety… biologicznej matki naszego adoptowanego dziecka. Jeśli to zrobi, nie ma sensu, bym dalej pracowała nad tym projektem… Stworzyłam projekt Aurelia Metropolis, aby rozwiązać kryzys finansowy Enklawy Pyrewood. Ale nic z tego nie ma już znaczenia, jeśli nie będę już Luną. – CO?! Co za dupek!! – krzyknęła Hadley z niedowierzaniem. – Rozmawiałaś już z prawnikiem od rozwodów? Upewnij się, że dostaniesz 80% jego majątku! – Ja… nie wiem, Hadley. Nie rozmawialiśmy jeszcze o podziale majątku. – Trzymaj się, kochana. Zobaczę, co mogę zrobić, żeby ci pomóc – powiedziała stanowczo, zanim się rozłączyła. Dobrze było poczuć wsparcie przyjaciółki. Zaczęłam się zastanawiać – może nie powinnam odchodzić bez walki. Powinnam przynajmniej zrobić coś dla naszego małżeństwa. Lilith nie była odpowiednia dla Conrada. Cztery lata temu, zanim się pobraliśmy, raz już go zostawiła dla innego mężczyzny. Nie wiedziałam, dlaczego tym razem wróciła do Conrada, ale mogła go zdradzić ponownie. Musiałam mu po prostu pokazać, że nie można jej ufać. Ale kto mógłby mi pomóc? Na pewno nie członkowie watahy. Nie przepadali za mną. Zdecydowanie nie starszyzna. Wszyscy uważali mnie za dziewuchę z Północy bez klasy. Wtedy w końcu pomyślałam o Roninie. Moim synku. Choć Lilith była jego biologiczną matką, to ja byłam przy nim przez ostatnie trzy lata. Mój chłopiec powinien być po mojej stronie. Stojąc przed posiadłością, zobaczyłam nadjeżdżający autobus szkolny Ronina. Przez ostatnie trzy lata byłam w tym miejscu każdego ranka i wieczora, czekając, aż Ronin wróci ze szkoły. Gdy tylko drzwi się otworzyły, zaczęłam machać i wołać mojego chłopca: – Ronin! Kochanie! Tutaj! Wyskoczył z autobusu. Ale gdy tylko mnie zobaczył, zaczął uciekać w przeciwnym kierunku. – Odejdź ode mnie! – krzyknął. Pobiegłam za nim i chwyciłam go za ramię, oszołomiona. – Co? Roninie, dlaczego… – Chcesz, żeby moja mamusia odeszła! Nienawidzę cię! – wykrzyczał. – Tatuś, mamusia i ja jesteśmy prawdziwą rodziną! A nie ty! Łzy napłynęły mi do oczu. Ronin wiedział, że Lilith wróciła. I wybrał ją zamiast mnie. – Roninie, ja… jestem twoją mamą, pamiętasz? – dławiłam się łzami. – Zabierałam cię do szpitala, gdy byłeś chory. Chodziłam na wszystkie wywiadówki. Co wieczór kładłam cię do łóżka… Kocham cię… Wyrywał się w moich ramionach, wrzeszcząc, jakby nie chciał, bym go dotykała. Przechodnie zatrzymywali się i gapili na nas. Jeden mężczyzna nawet podszedł i powiedział: – Proszę pani, proszę puścić to dziecko. – Wszystko w porządku. To mój syn – szybko wyjaśniłam. – NIE! – wrzasnął Ronin. – Ty mnie bijesz! Wkładałaś moją głowę do sedesu! Straszyłaś mnie! Nie chcę cię. Chcę mamusię Lilith! Zamarłam. Nigdy nie zrobiłam niczego z tych rzeczy! Dlaczego Ronin kłamał w taki sposób?! Nagle przy bramie głównej pojawiła się Lilith, a za jej plecami Conrad. Podbiegła z płaczem i mocno objęła Ronina. – Moje biedne maleństwo! Co ty musiałeś przejść! – zawodzila. – Biłaś Ronina?! – warknął na mnie Conrad. – Robisz to, bo nie możesz mieć własnego dziecka i jesteś zazdrosna o Lilith? Spojrzałam na niego w szoku. Jak on mógł w ogóle tak pomyśleć? Lilith załkała: – Nie wiń jej, Conradzie. Rozumiem to. Ludzie kochają tylko własne dzieci. Ronin i ja jesteśmy tu obcy. Może powinniśmy wyjechać… – Tak, powinniście! – wyrwało mi się. – DOSYĆ! – warknął Conrad, mierząc mnie wściekłym wzrokiem. – Lilith to kobieta, którą kocham, a Ronin to mój jedyny syn! Nie mogę ich zostawić. Oni mnie potrzebują. Zaczęłam drżeć z bólu. – A co ze mną, Conradzie? Jestem twoją partnerką! – Nikt nie mówi, że nie jesteś! – rzucił zniecierpliwiony Conrad. – Nadal będziesz Luną Enklawy Pyrewood. Lilith jest tu po prostu z miłości. Nie interesuje jej twoje stanowisko. – Nawet nie zauważysz, że jestem w domu. Chcę tylko być przy Conradzie – powiedziała cicho Lilith. Zakręciło mi się w głowie. Jeśli ona była kobietą, którą kochał, to kim ja byłam? Darmowym pracownikiem, który pomagał mu zarządzać frakcją? Jak miałam znosić ból, gdy mój mąż co noc pieprzył inną kobietę w pokoju obok? Nie, nie poradziłabym sobie z tym. I nie wierzyłam, że miłość Conrada do mnie całkowicie wygasła. Z drżącą ręką zaczęłam więc rozpinać bluzkę, odsłaniając delikatny obojczyk, a potem pierś. Mój zapach szybko wypełnił powietrze. Usłyszałam, że oddech Conrada nagle stał się ciężki. – …Co ty wyprawiasz? – wycedził z potem na czole. Zrobiłam krok do przodu, blokując jego spojrzenie swoim i szepcząc: – Nie tęsknisz za mną? Uczucie bycia ze swoją partnerką… jest lepsze niż cokolwiek innego na świecie. Wiesz o tym. Więź partnerska zaczęła działać. Patrzył głęboko w moje oczy, urzeczony, i mruknął: – …Moja partnerka.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2: Nienawidzę cię – Wymieniona na silniejszego partnera | Czytaj powieści online na beletrystyka